Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
Witaj Nobody. Cóż mogę powiedzieć Ci o bogu (Bogu), w którego istnienie nie wierzę? Po prostu nie zawracam sobie i komuś głowy czymś, czego możliwości istnienia nie dopuszczam. Nie dopuszczam możliwości istnienia jakiegokolwiek demiurga. W przypadku zajęcia innego stanowiska, w łeb bierze podstawowa logika. Jak pogodzić cuda np. niepokalane poczęcie i fakty np. prawa ewolucji.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
Witaj Nobody, dzień dobry. Skoro w naszej wymianie myśli przewinęło się słowo bóg(Bóg), chciałbym do tego nieobowiązująco nawiązać. Zauważyłem, że jesteś również bardzo dobrze zorientowany w starych wierzeniach, bóstwach słowem mitologii. Kiedyś pasjonowałem się mitologią, grecką w szczególności. Ze wspomnień o tym wynika mi, że każdy z bogów, bożków,etc. a było ci ich co niemiara, zarządzał nazwijmy to jakąś dziedziną, cząstką świata (wszechświata). Sprawiało to na mnie wrażenie, że oni, ci bogowie już ten świat zastali. Nigdzie nie doczytałem się, że ten bóg bogów Zeus ten świat stwarzał z niczego, lub że robił to przy pomocy innych słowem, że to w ogóle robili. Nie wykluczam, że nie przeczytałem wszystkiego. Być może, że jest gdzieś w literaturze taki opis. Jeżeli masz wiedzę na ten temat, to podziel się proszę. Pozdrawiam.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 19-04-2010 Posty: 99 Punkty: 360
|
Witajcie Michu i Nobody.
Jak dla mnie to nie ma różnicy pomiędzy stwierdzeniami „bóg jest światłością”, a „bóg jest klamerką do bielizny”. Taki sam bełkot. Równie dobrze mógłby być cegłą.
Kiedyś na studiach z grupą znajomych zastanawialiśmy się nad założeniem własnej religii (na zasadzie Potwora Spaghetti). Opracowaliśmy całkiem niezły kult wiewiórki, przepraszam, Wiewiórki. Z zasadami, wytycznymi. Cholera, trzeba było się ogłosić, do tej pory moglibyśmy już mieć kościoły na całym świecie, a ludzie by nosili dwa orzeszki na łańcuszkach :-) muszę gdzieś znaleźć te notatki :-)
Michu, z tego co pamiętam to najpierw był Chaos, z którego powstali Gaja i Uranos i oni dali życie reszcie bogów.
Nobody - chciałam jeszcze nawiązać do Twojej wcześniejszej wypowiedzi na temat wątku, który założyłeś. Nie napisałam tam niczego ponieważ nie miałam niczego ciekawego do dodania i ogólnie się z nim zgadzam.
Pozdrawiam i miłego weekendu życzę. A.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
Witaj Ala, dzień dobry.Dzięki za odpowiedź.Cytat:Michu, z tego co pamiętam to najpierw był Chaos, z którego powstali Gaja i Uranos i oni dali życie reszcie bogów. Nie pasuje mi to, co powstało z Chaosu.Przecież głównym bogiem był Zeus, z tego co napisałaś, nie wynika skąd on się wziął. Inni, pomniejsi bogowie mogli mieć taką jak piszesz genezę, ale główny bóg?Oświeć szczegółowiej proszę.PozdroMichu.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
Dodam Ala, że nie pasuje mi, iż ni stąd ni zowąd powstali z Chaosu. Jak to powstali? Za czyją sprawką? Skąd chaos i co to oznacza? Chaos sugeruje jakieś poplątanie z pomieszaniem a zatem czegoś, co już istniało. Jaki jest (o ile wiesz) początek wszech rzeczy według mitologii greckiej? To bardzo rzutuje na taki początek świata według mitologi (to chyba najwłaściwsze określenie) chrześcijańskiej. Pozdro Michu.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 19-07-2009 Posty: 536 Punkty: 228
|
Ze wspomnień o tym wynika mi, że każdy z bogów, bożków,etc. a było ci ich co niemiara, zarządzał nazwijmy to jakąś dziedziną, cząstką świata (wszechświata). Sprawiało to na mnie wrażenie, że oni, ci bogowie już ten świat zastali. Nigdzie nie doczytałem się, że ten bóg bogów Zeus ten świat stwarzał z niczego, lub że robił to przy pomocy innych słowem, że to w ogóle robili.
Michu, Ala odpowiedziała na to, co uleciało Tobie z pamięci. Tak to wyglądało w istocie: Chaos – z niego wyłonili się Uranos (niebo) i Gaja (ziemia)- z nich zrodzili się m.in. Tytani, w tym Kronos – ojciec Zeusa. Jakoś trzeba było sobie wytłumaczyć skąd to, co pod stópkami i nad główkami.
Jak widzisz Zeus niczego nie stwarzał, bo sam był dopiero którymś tam kolejnym bogiem. Ale faktem jest, że mitologia grecka różni się od biblijnego opisu stworzenia zasadniczo. Nie ma w niej demiurga, przynajmniej w teogonii Hezjoda. Ten stworzyciel to postać późniejsza, wyłoniona dopiero przez greckich filozofów, którzy ujęcie Hezjodowskie traktowali jak bajki dla prostego ludu, a których to umysły nie czuły się usatysfakcjonowane owymi bajkami dla szaraczków.
Taki dysonans (bajki Hezjoda kontra bajki filozofów) wskazujący na ewolucje systemów wierzeń da się również uchwycić w biblii. Ta, choć stanowi pewien już okrzepły przekaz nie jest wolna od śladów pokazujących wyraźnie, że powstała na bazie równie naiwnych bajek, niczym te funkcjonujące wśród prostego ludu Achajów, co je potem wreszcie zebrał i spisał Hezjod.
Najlepiej wspomnieć o tym urywku z Genesis, w którym czytamy, jak to bóg przechadzał się po ogrodzie Eden. To pozostałość po takich samych jeszcze bardzo prymitywnych opowiastkach, jak te klechdy o zgrai Olimpijczyków, czy wcześniej o Tytanach, ucinaniu sierpem jaj (Uranos kontra Kronos), połykaniu kamieni (Kronos kontra Zeus), itd. I tak jak w pewnym momencie greckim filozofom przestały wystarczać wyjaśnienia ludowe to sobie poszukali demiurga, tak samo bardziej skomplikowanego stworzyciela poszukali sobie myśliciele żydowscy. Warto przy okazji poświęcić chwilkę na odpowiedź o przyczyny zmian. Jedną już zarysowaną wyżej jest niezadowolenie myślicieli. Inna ma swe z kolei korzenie w ewolucji systemów społecznych. Naukowcy są dosyć zgodni, że monoteizmy (monoteizm żydowski nie był i nie jest jedynym, pierwszym też nie) zaczęły powstawać gdzieś tak ok. VII wieku p.n.e. To czas, gdy ludzkość na danych obszarach ma już za sobą spore doświadczenia w ukonstytuowywaniu się silnych państw z silnymi władcami. Dokładnie ujmując jedynowładcami. Przyszedł zatem czas na dostosowanie tego, co na ziemi do tego, co podobno miałoby być w niebie. I tak jak politeizmy to odzwierciedlenie tworzenia się luźnych relacji między jeszcze małymi i niezbyt rozwiniętymi państwowościami, tak monoteizmy to pokłosie imperializmów. Jak dla mnie to nie ma różnicy pomiędzy stwierdzeniami „bóg jest światłością”, a „bóg jest klamerką do bielizny”. Taki sam bełkot. Równie dobrze mógłby być cegłą. (Ala)
Ale dla każdego ezoteryka bełkot zgodnie z jego swojską definicją doskonały i niepodważalny. Cóz. Zawsze ludzie byli bardzo przywiązani do swoich bóstw, niezależnie czy tych z teogonii Hezjodowej, czy tych zwanych światłem, cegłą, miłością, klamerka do bielizny, misiami Yogi, czy mesjaszem. I nic się nie zmieniło. Także w tym, że jednoznacznych dowodów na realna egzystencję swoich mrzonek dostarczyć nie potrafią. A za ataki na te konfabulacje ludzkich umysłów zarówno kiedyś, jak dziś można doczekać się niejednokrotnie wykrzywionych wściekłością twarzy konfabulujących, a w najlepszym przypadku marnie ukrywanej wyższości istotek uduchowionych nad niepodniecającymi się efemerycznym pojęciem „dusza”. Przekonał się o tym onegdaj o ile dobrze pamiętam Anaksagoras, przekonują się o tym i dziś ateiści i racjonaliści, gdy pozwolą sobie kpić z imaginacji współczesnych ezoteryków. Naturalnie uważających swoje wymysły za coś bardzo prawdziwego tylko dlatego, że zgodnie z postępującą nowoczesnością w jaskini i na obejściu przed nią nawiązują do osiągnięć mechaniki kwantowej, czy Darwinizmu. Bo czymże jak nie dostosowaniem systemu wierzeń do współczesnych wymogów są choćby pomysły o bogach – wyewoluowanym straszliwie (technicznie, bądź mentalnie; różne wersje się spotyka) gatunku inteligentnych małp? I czymże, jak nie dostosowaniem się do współczesnych wymogów jest nadawanie myśli ponadprzeciętnych zdolności? Jakoś trzeba było przecież wybrnąć, gdy gdzieś tak na początku XX wieku okazało się, że mózg nie jest szlachetnym siedliskiem duszy, tylko procesorem sterującym także mało romantycznymi mechanizmami, jak choćby oddychanie, czy wypróżnianie. Dla ówczesnych był to spory szok. Notabene udało się to dzięki badaniom weneryków.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
Witaj Nobody, dzień dobry. Dziękuję Ci bardzo za wypowiedź. W większości to, co napisałeś jest mi znane. Odnoszę jednak wrażenie, że nie zostałem zrozumiany tak, jak sądziłem, że zostanę zrozumiany. Mnie głównie chodziło o podkreślenie różnicy miedzy pojmowaniem powstania wszechrzeczy miedzy oświeconymi a parafianami. Ala słusznie napisała o chaosie i konsekwencjami z tym związanymi. Tylko że dla mnie chaos, to już wiele istniejących bytów, tylko nieuporządkowanych. Chciałem zapoczątkować dyskusję na temat, skąd twórcy mitologii greckiej wzięli już coś tak skomplikowanego jak chaos. Oczywiście przez dyskusję rozumiem wypowiadanie własnych myśli bez odwoływania się do autorytetów. Chcę i zresztą to jest tylko możliwe dyskutować z żywymi a nie z umarlakami. Tych, którzy podpierają się prawie wyłącznie cytatami z autorytetów, uważam za tchórzy, bądź ciemniaków, którzy własnego zdania nie mają. Powoływanie się na filozofów, uważam za nieporozumienie. Przecież oni pisali o swoich czasach w oparciu o dostępną w ów czas im wiedzę i własną wyobraźnię. Przecież tak bardzo znany filozof jak Platon pisał bzdury na temat szklanego nieboskłonu. Mnie u filozofów nie interesowało to, co pisali lecz to, jak do tego dochodzili. A więc sposób,w jaki osaczali problem pytaniami i próbami udzielania nań odpowiedzi. Och, przepraszam, odbiegłem od tematu. Więc wracając do tematu, chciałby podyskutować na temat, skąd twórcy mitów greckich wzięli tak skomplikowany materialnie byt jak chaos. Pozdrawiam Michał.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 22-01-2010 Posty: 1 470 Punkty: 3 596
|
Nie jestem pewna , czy dobrze sobie "kombinuję", ale mam wrazenie, że najwiecej uznania dostaja ci, którzy potrafia posprzatac nielad. Być moze,pojecie chaosu, bylo zbyt "bałaganiarskie i wymagalo jakiejś systematyki, za co ochoczo wzieli sie dawni filozofowie i historycy, z czego "pelnymi garściami' korzystają dzisiaj szamani religijni - bo jest łatwiej wytlumaczyć uporządkowana hierarchię wartosci, niz objasniac balagan
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 09-01-2009 Posty: 188 Punkty: -192
|
grakuz46 napisał(a):
Nie jestem pewna , czy dobrze sobie "kombinuję", ale mam wrazenie, że najwiecej uznania dostaja ci, którzy potrafia posprzatac nielad. Być moze,pojecie chaosu, bylo zbyt "bałaganiarskie i wymagalo jakiejś systematyki, za co ochoczo wzieli sie dawni filozofowie i historycy, z czego "pelnymi garściami' korzystają dzisiaj szamani religijni - bo jest łatwiej wytlumaczyć uporządkowana hierarchię wartosci, niz objasniac balagan
Witaj Grakuz46.Dzięki za wypowiedź.Zgadzam się z Tobą w zupełności.Mnie nie chodziło jednak o rolę sprzątaczek, którą zresztą wysoko cenię.Mnie chodziło i nadal chodzi o to, w jaki sposób, z jakiej przyczynyi za czyją sprawką, sprzątaczki znalazły zajęcie.Pozdrawiam cieplutko.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 22-01-2010 Posty: 1 470 Punkty: 3 596
|
Ta rola sprzataczki przypadla jakiemus starozytnemu wcieleniu Rydzyka - zgarnieci w jedną "kupę" bogowie - to dopiero biznes !- kwitnie do dzisiaj, a ze z tej kupy pozostal jeden bog, ale za to w trzech osobach -to chyba pozostalośc chaosu !
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 19-09-2011 Posty: 1 Punkty: 3
|
Serdecznie zachęcam do przeczytania http://postliknews.com/349news.php
|
|
|
Guest |