Ranga: Początkujący Grupy: Subskrybent
Przyłączony: 24-06-2010 Posty: 679 Punkty: 1 090
|
To dziwne, że były informacje o napromieniowanych rybach które z Korei południowej zostały wykryte a pochodziły od rybaków japońskich. Tak to prawda, czytałem, że już 10 lat temu miała być zamknięta. Podobno te najnowsze japońskie mogą być wzorem dla reszty świata. Oby. Nic nie jest do końca bezpieczne...
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 19-11-2011 Posty: 332 Punkty: 940
|
http://manipulatorzy.salon24.pl/312216,gaz-z-lupkow-podsumowanie
Gaz z łupków – Podsumowanie W napisanych do tej pory notkach kryła się informacja, który oddaje prawdziwą skalę problemu ze szczelinowania. Ponieważ jednak nikt nie czyta tekstów uważnie, więc postanowiłem odkryć tą tajemnicę. Gdy obejrzałem film z wycieczki na wiercenie otworu pionowego, koło jednej z pomorskich wiosek (TV9 – Klaudiusz Wesołek), to odetchnąłem z ulgą. Informacja o poziomym wierceniu otworów długości 3 km dawała szansę na to, że otwory nie będą częściej niż 5-6 km jeden od drugiego. Przypominam stosowne obliczenia: Z posiadanych informacji wynika, że otwory pionowe będą pojawiać się co 5-6 km, a każdy otwór na powierzchni to podziemne pole produkcyjne o powierzchni 28,26 km2, tj. 2826 ha. S = Pi*r^2 = 3,14*3 km^2 = 28,26 km^2 Coś mi się jednak wydaje, że jestem super optymistą. Każdy kto ogląda zdjęcia lotnicze pól wydobywczych w USA (w filmie "Gasland") widzi, że gęstość otworów wydobywczych jest większa i przypomina to terytorium po wyrębie lasu. Jednak gdy uważnie przeczytałem Raport PKN "Orlen" to moje nadzieje prysły jak bańka mydlana. Przytaczam fragment tego raportu: --- Na terenie Barnett Shale wykonano ponad 10000 otworów. Jeden odwiert poziomyprzypada średnio na zakres pola powierzchni od 24,3 do 64,7 hektarów. Barnett Shale zajmuje powierzchnię wynoszącą około 13000 km2, natomiast jego miąższość wynosi, w zależności od miejsca, od 30 do 185 metrów. Z powyższego cytatu wynika, że jeden otwór przypada na 1,3 km2, a to oznacza, że na tym odcinku, na którym miały pracować otwory poziome i jeden otwór poziomy, będzie pracować aż: 28,26/1,3 = minimum 21 otworów pionowych. A więc pod to terytorium będzie wtłoczone: 375-565*21 = 7875-11865 metrów sześciennych chemikali Jeśli się weźmie do uwagi, że cysterna kolejowa przewozi w średnim 60 m3, to pod ziemię będzie wtłoczone 131-197 cystern kolejowych chemikali. Nie dziwota, że pchają się one na powierzchnię wszystkimi możliwymi porami, kranami, studniami, etc.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 23-05-2009 Posty: 263 Punkty: 685
|
Obj. 11:17-19 Dziękujemy ci, Panie, Boże Wszechmogący, który jesteś i byłeś, że przejąłeś potężną władzę swoją i zacząłeś panować; 18. I popadły w gniew narody, lecz i twój gniew rozgorzał, i nastał czas sądu nad umarłymi, i oddawanie zapłaty sługom twoim prorokom i świętym, i tym, którzy się boją imienia twego, małym i wielkim, oraz wytracenia tych, którzy niszczą ziemię.
19. I otworzyła się świątynia Boża, która jest w niebie, i ukazała się Skrzynia Przymierza jego w świątyni jego; i zaczęło się błyskać i głośno grzmieć, i przyszło trzęsienie ziemi, i spadł wielki grad. (BW)
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 08-01-2009 Posty: 2 639 Punkty: 3 067
|
Głos z Kanady nt. gazu łupkowego Opublikowano: 26.02.2012 | Kategorie: Ekologia, Publicystyka W ostatniej tercji stycznia 2012 roku w redakcji Expressu Kaszubskiego zorganizowano spotkanie na temat zagrożeń związanych z eksploatacją gazu łupkowego. Pomysłodawcą spotkania był mieszkający w Kartuzach Gerard Lemoine. Wśród gości, którzy zawitali w progach siedziby kaszubskiego pisma znaleźli się ponadto: Alicja Mazur, szefowa Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska kartuskiego starostwa, Witold Sieciechowski, kierownik Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, Hieronim Więcek, prezes Stowarzyszenia Niesiołowice-Węsiory „Kamienne Kręgi” oraz Karol Pabich, działacz na rzecz wolnej energii, monitorujący zagrożenia związane z gazem łupkowym i szczelinowaniem hydraulicznym w Polsce. Powodem kameralnego zgromadzenia była niezwykła okazja: wykład oraz dyskusja z kanadyjskim doktorem Marciem Durandem z uniwersytetu w Montrealu, które przeprowadzono za pośrednictwem telekonferencji. Dr Marc Durand od wielu lat zajmuje się kwestią szczelinowania hydraulicznego w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, ze szczególnym uwzględnieniem prowincji Quebec. Posługując się szerokim materiałem dowodowym, gromadzonym również osobiście i przedstawionym wcześniej m.in. na konferencji w Université du Québec à Montréal (UQAM), kanadyjski naukowiec poddał w wątpliwość wiele obiegowych opinii funkcjonujących w środowisku wydobywczym i przesiąkających nadto do zbiorczych wyobrażeń na ten temat, również w Polsce. Jak podkreśla Marc Durand, fachowcy zajmujący się wydobywaniem gazu łupkowego najczęściej przedstawiają swój plan w następujący sposób: „Zrobimy chirurgiczne szczelinowanie. Szczelinowanie obejmie tylko małą warstwę o średniej grubości 100, maksimum 200 metrów. Warstwa łupków powyżej ma co najmniej 1000 metrów, może nawet sięgać 2000 m. Ta warstwa nie będzie naruszona”. Według nich gaz (metan) uwięziony głęboko pod powierzchnią i wtłaczana tam ciecz oddzielone są od powierzchni dużą, nieprzepuszczalną warstwą skalną (przyp. autora: w Polsce 3-4 km) i nie ma takiej możliwości by „metan zmobilizowany w obrębie szczelinowanej warstwy gazonośnej uciekł inną drogą niż odwiertem eksploatacyjnym”. Durand zauważa, że specjaliści przemysłu by uzasadnić swoje stanowisko „wykorzystują prawo Darcy’ego, równanie bardzo znane w środowisku hydrogeologów”, które opisuje m.in. prędkość przepływu w ośrodku porowatym. Prędkość przepływu cieczy według tego wzoru jest iloczynem współczynnika filtracji, oraz gradientu hydraulicznego. Skały łupkowe cech..ją się bardzo niskim współczynnikiem filtracji. Uchodzą zatem za twór skalny prawie nieprzepuszczalny. Trzymając się tej teorii reprezentanci sektora przemysłowego podtrzymują kluczowe twierdzenie, iż operacje prowadzone głęboko pod powierzchnią ziemi są doskonale izolowane i nie zagrażają bezpieczeństwu wód gruntowych. Podczas telekonferencji Marc Durand przytoczył jedną z bardziej fantazyjnych metafor mających opisywać te stanowisko: „Ryzyko by ciecz utworu położonego w głębi ziemi wybijała aż do płytkich wód gruntowych położonych powyżej 1850 metrów jest mniejsze niż ryzyko by fajerwerk wycelowany w księżyc trafił do celu”. Tyle oficjalny komunikat propagowany przez zwolenników prac eksploatacyjnych. Marc Durand podkreśla, że jest to wyidealizowana wersja większej i bardziej skomplikowanej prawdy. W rzeczywistości owa nieprzepuszczalna warstwa nie jest jednorodna i „poza skałami łupkowymi może składać się z warstw bardziej przepuszczalnych takich jak piaskowce, piaskowce mikro-ziarniste, ławice wapienne a nawet meta-bentonity, co dalece komplikuje prosty schemat powielany przez przedstawicieli przemysłu”. Durand nie ma wątpliwości, że te nieciągłości są potencjalnymi drogami wpływów wód podziemnych. Ponadto w masywie skalnym istnieje wiele naturalnych szczelin w których magazynowany jest gaz. „ W warunkach naturalnych, te istniejące już szczeliny są zamknięte, jakby sklejone spoiną skalną. W takich warunkach nie ma możliwości przepływu w nich jakiejkolwiek cieczy”. Szczelinowanie hydrauliczne, jak przyznaje Durand, rzeczywiście powoduje pękanie masywu skalnego, ale przede wszystkim prowadzi do otwarcia właśnie tych istniejących już szczelin. „Ponowne ich rozwarcie poprzez iniekcję hydrauliczną, tworzy warunki migracyjne cieczy ku powierzchni Ziemi”. W dodatku sztuczne szczeliny powodowane przez kolejne porcje szczelinowania hydraulicznego nie występują regularnie. Wkraczamy tu na swoistą tierra incognita. Naukowiec z Kanady zwraca szczególnie uwagę na problemy z dokładną kontrolą tak powstałej „sieci hydraulicznej”. Nikt nie wie jak rozpocząć miarodajne badania w tej dziedzinie. Przedstawiciele przemysłu bardzo często twierdzą, że nie ma możliwości by gaz przedostawał się na powierzchnię poza otworami wiertniczymi. Bardziej złożona retrospekcja masywu skalnego zaprezentowana przez Duranda budzi poważne wątpliwości czy oby jest tak na pewno i zawsze. Oczywiście, co przytacza sam prelegent, w niektórych raportach mających bronić bezpieczeństwa eksploatacji gazu łupkowego pojawiają się twierdzenia, iż w przyrodzie zdarzają się naturalne emisje metanu, ale brak tu ważnej puenty, iż naturalne emisje metanu termogenicznego, kształtującego się głęboko pod ziemią przez miliony lat, dokonują się poprzez istniejące uskoki i spękania, stanowiące drogę przepływu gazu ku powierzchni ziemi. W naturalnych warunkach emisja takiego metanu jest stosunkowo niewielka. Marc Durand stawiając pytanie „co może się zdarzyć, jeśli poza naturalną szczelinowatością, skała modyfikowana jest sztucznym szczelinowaniem?”, nie ma wątpliwości, iż w takich warunkach gaz może łatwiej wędrować ku powierzchni. Wracając do prawa Darcy’ego w „warunkach normalnych gradient hydrauliczny jest bardzo niski”, dlatego w takiej okoliczności gaz przemieszcza się bardzo powoli nie grożąc spontanicznym uwalnianiem gazu w kierunku powierzchni nawet w naprawdę dużym odcinku czasowym. „Gdy jednak zastosujemy szczelinowanie hydrauliczne, oddziałując tym sposobem bezpośrednio na skałę to będziemy mieć do czynienia z olbrzymim ciśnieniem. To sprawi, że gradient hydrauliczny podczas tego zabiegu będzie miał wartość bardzo wysoką”. Marc Durand uważa, że biorąc pod uwagę istniejące, naturalne i stymulowane nieciągłości w warstwie skalnej, należy mieć świadomość, że wcześniej lub później metan przedostanie się przez pokrywę. „Kiedy grubość pokrywy osadów powyżej złoża gazu łupkowego sięga 1000 m (lub 2000 lub nawet 3000) proces ten zostanie odpowiednio opóźniony, w każdym razie nie nastąpi od razu”. Kanadyjski badacz przewodnią część swojego wystąpienia spuentował następującymi słowy: „Według przedstawicieli przemysłu gazu łupkowego, nie ma związku między szczelinowaniem hydraulicznym a skażeniem studni. Takie twierdzenia można porównać ze stanowiskiem sprzedawców papierosów nie tak dawno temu, kiedy pierwsze papierosy trafiły na rynek. Jesteśmy teraz, tak jak i nasi pradziadkowie, na początku zeszłego wieku, w latach 1915-1920. W owych czasach, nie brakowało sprzedawców, chętnych by reklamować papierosy. Jest oczywistością, że w tamtej epoce łatwo byłoby stwierdzić, że nie ma związku między rakiem a papierosami. By udowodnić skutki palenia trzeba obejrzeć płuca palacza na prześwietleniu radiologicznym kilkadziesiąt lat później. Szczelinowanie hydrauliczne również nie jest od razu szkodliwe dla środowiska. Samo szczelinowanie hydrauliczne trwa od 3 do 4 dni. W ciągu tych trzech lub czterech dni, nie można stwierdzić skażeń na powierzchni. Z tym się zgadzam. Gdyby migracja cieczy z głębi Ziemi ku powierzchni była taka szybka, byłoby to oczywiście wielką niespodzianką. Z upływem czasu nie będzie jednak niespodzianek, bo proces migracji zacznie się zaraz po szczelinowaniu hydraulicznym a prędzej czy później skończy się na powierzchni”. Opracowanie: Damian ŻuchowskiDla „Wolnych Mediów” OD AUTORA Do przygotowania powyższego materiału niepomiernie przysłużyła się prezentacja Marca Duranda „Bardzo poważne luki naukowe w geotechnice stosowanej w przemyśle wydobycia gazów łupkowych” (tłumaczenie Gerrard Lemoine), relacja prasowa Expressu Kaszubskiego oraz pomoc źródłowa Karola Pabicha.
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 08-01-2009 Posty: 2 639 Punkty: 3 067
|
Uniwersytetu Cornell w stanie Nowy Jork, z których wynika, proces wydobycia gazu łupkowego tzw. szczelinowanie, przyczynia się do znacznego uwalniania metanu, który jest gazem cieplarnianym. Co sprawia, że gaz łupkowy ma zdecydowanie większy wpływ na klimat niż konwencjonalny gaz, czy nawet niż węgiel. Uczeni z Cornell twierdzą, że w perspektywie 20 lat gaz łupkowy może przynieść środowisku więcej szkody niż spalanie węgla. Na podstawie: Dziennik Gazeta Prawna Źródło: Ekologia.plJosh Fox, twórca filmu Gasland aresztowany Opublikowano: 03.02.2012 | Kategorie: Ekologia, Prawo, Wiadomości ze świata Twórca nominowanego do Oscara filmu dokumentalnego Gasland – Josh Fox został w środę rano aresztowany, po tym, jak próbował sfilmować przesłuchanie w sprawie eksploatacji złóż gazu łupkowego. Fox próbował sfilmować odbywające się w Kongresie Stanów Zjednoczonych posiedzenie komisji „House Subcommittee on Energy and Environment”, na którym prezentowany był raport przygotowany przez Agencję Ochrony Środowiska na temat możliwości skażenia wody pitnej w stanie Wyoming, gdzie na dużą skalę wydobywany jest gaz łupkowy („Fractured Science: Examining EPA’s Approach to Ground Water Research: The Pavillion Analysis”). Na wniosek mieszkańców miasta Pavilion (stan Wyoming), trzy lata temu EPA rozpoczęła dochodzenie w sprawie jakości wody w studniach wody pitnej. EPA wykryła w wodzie wysokie stężenie benzenu i innych środków chemicznych, które są powszechnie używane w procesie wydobycia gazu łupkowego tzw. szczelinowania hydraulicznego. „Opierając się na wstępnych badaniach, możemy stwierdzić, że w wodonośnych warstwach wody pitnej występują związki prawdopodobnie związane z działalnością wydobywczą gazu – powiedział James Martin, Regionalny Administrator EPA. Dlaczego Josh Fox został aresztowany? Kongres tłumaczy się tym, że reżyser nie posiadał odpowiednich uprawnień do filmowania zdarzenia. Fox odpowiada, że ubiegał się o akredytacje dziennikarską, ale jego wniosek został odrzucony. Taki sam los spotkał dziennikarzy z ABC News. Po wyjściu na wolność Fox wydał oświadczenie, w którym napisał, że publiczne wystąpienia mogą być filmowane, a Kongres nie powinien być wyjątkiem. „Nikt na Kapitolu nie powinien uważać, że jego Konstytucja nie dotyczy. Bo zgodnie z 1. poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych: Kongres nie może tworzyć żadnych ustaw wprowadzających religię lub zabraniających swobody wykonywania praktyk religijnych; ani tworzyć żadnych ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, albo ustaw naruszających prawo do spokojnego odbywania zgromadzeń i wnoszenia do rządu petycji o naprawienie krzywd.” – napisał w oświadczeniu. Zdaniem dokumentalisty „Informacje o tym, że szczelinowanie hydrauliczne zanieczyszcza wody gruntowe jest już w obiegu i żadne działania zastraszające nie zmuszą by „gin schował się z powrotem do butelki. Fox dodał, że dyskredytowanie i uciszanie organizacji ekologicznych, mieszkańców miejscowości Pavilion czy dokumentalistów to zamach na wolność Stanów Zjednoczonych. Josh Fox jest twórcą głośnego filmu „Gasland” (polski tytuł: „Kraj gazem płynący”) z 2010 roku, który pokazuje skutki wydobycia gazu łupkowego, a szczególnie zagrożenia, związane ze stosowaną w tym przemyśle techniką zwaną szczelinowaniem hydraulicznym. Film skupia się na społecznościach w Stanach Zjednoczonych dotkniętych przez wydobycie gazu łupkowego. Josh Fox pracuje obecnie nad kontynuacją filmu. Źródło: Ekologia.pl
|
|
Ranga: Początkujący Grupy: apostaci
, Uzytkownik zarejestrowany
Przyłączony: 08-01-2009 Posty: 2 639 Punkty: 3 067
|
MINISTERIALNY CYRKIEL A RZECZYWISTOŚĆ Koncesje wykrawane z geologicznej mapy Polski przez Ministerstwo Środowiska i serwowane niczym kawałki ciasta dla międzynarodowych koncernów, nie mają charakteru abstrakcyjnego. Każda z nich przekłada się na realną lokalizacje geograficzną, i wcześniej czy później prowadzi do podchodów i rozpoczęcia prac w poszczególnych obszarach. Wesoły ruch urzędniczego cyrkla w Warszawie dla mieszkańców Kaszub czy Lubelszczyzny oznacza wcześniej czy później kawalkadę ciężkich pojazdów i badania sejsmiczne, a gdzieniegdzie także projekty postawienia wiertni. Rok 2012 ma być przełomowy pod tym względem, na obszarze całej Polski ma powstać do kilkudziesięciu odwiertów w dziele poszukiwania gazu łupkowego. Mieszkańcy nader często stają przed faktami dokonanymi. Konsultacje i iskra wiadomości nie wszędzie mienią się równomiernym światłem. Tak było w gminie Linia. Koncern Talisman Energy przeprowadził kampanię marketingową w obrębie miejscowości Lewino, zanim jeszcze powstał odwiert. Rzecznicy firmy zapewnili miejscowej ochotniczej straży pożarnej nowy sztandar, zorganizowali w remizie suto zaprawianą alkoholem imprezę, lecz przy całym „poczynionym wysiłku” nie dotarli do mieszkańców domów położonych najbliżej planowanego odwiertu. Gdy wreszcie doszło do pierwszych prac, właściciele posesji oddalonych o kilkaset metrów od ich lokalizacji, zostali obudzeni w nocy przez gwałtowny huk. O tym, że w najbliższym sąsiedztwie będą prowadzone jakiekolwiek odwierty dowiedzieli się po fakcie dokonanym. Przeciwko pracom eksploatacyjnym w najbliższym sąsiedztwie, i w ogóle, występują coraz liczniej, kolejne społeczności na Kaszubach. Wszystko rozpoczęło się w 2011 roku, gdy mieszkańcy i właściciele domków letniskowych z gmin Sulęczyno i Stężyca zablokowali wjazd pojazdom Geofizyki Toruń, działającej na zlecenie inwestora BNK Petrolelum. W zorganizowanych kolejno spotkaniach, także z udziałem przedstawicielstwa BNK, lokalna społeczność odrzuciła projekt eksploatacji gazu łupkowego w regionie. W ich ślady idą kolejni: aż 4/5 mieszkańców Nożynka w gminie Czarna Dąbrówka podpisało się pod pismem sprzeciwu wobec poszukiwania gazu w ich sąsiedztwie. W grudniu 2011 roku pozwolenia na badania na własnych gruntach wycofało dziewięciu mieszkańców Krępy Słupskiej. Wtórują im mieszkańcy Klukowej Hucie (gm. Stężyca): oni także pozostają sceptyczni, a lokalny urząd gminny nie wydał nawet odpowiednich dyspozycji dla BNK na rzecz korzystania z zasobów wodnych, niezbędnych do odwiertu. Zdecydowany głos protestu podnoszą mieszkańcy wsi Miszewo w powiecie bytowskim. Właścicielem koncesji jest tu także BNK, które również i tu zdaje się nie liczyć z głosem lokalnych społeczności. Planowany odwiert ma powstać zaledwie 250 metrów od pierwszych zabudowań. Mieszkańcy Miszewa wzywają do zablokowania planowanych prac; jak zauważają, ziemie pod odwiert wygospodarowała osoba, która nawet tu nie mieszka; dokładniej pochodzi z Łodzi. Pod petycją wyrażającą sprzeciw wobec eksploatacji gazu łupkowego, wysłaną do ministerstwa środowiska i reprezentującą głos członków lokalnych społeczności, podpisało się 108 mieszkańców Miszewa, Objezierza i Gumieńca. Z analogicznym problemem borykają się mieszkańcy Kamionki koło Malborka. Włoska spółka ENI posiadająca koncesje w danej lokalizacji, okrężną drogą obeszła właściwy proces konsultacji i zgody ze strony tutejszej społeczności. Ziemie na których stanie wiertnia należy nie do osoby zamieszkałej w Kamionce a do Agencji Nieruchomości Rolnych. To korona cierniowa, która zdobi cały proces inwestycyjny przy rozpoznawaniu złóż w Polsce. W myśl przyjętego prawa, stroną umowy jest jeno właściciel ziemi i spółka, która wchodzi z nim w umowę. Szeroko rozumiana lokalna społeczność stanowi nader często widownie, traktowana jest w procesie inwestycyjnym jako przystawka towarzysząca daniu głównemu. Trzeba ją tylko odpowiednio ułagodzić. Na Lubelszczyźnie w gminie Grabowiec, projekt poszukiwania gazu łupkowego odrzucili mieszkańcy Rogowa po tym gdy po badaniach sejsmicznych przeprowadzonych na zlecenie Chevronu przez Geofizykę Toruń, w niektórych domach zauważono pęknięcia na ścianach i zastanawiające przebarwienia wody w studniach. Nie zrażeni tym niepowodzeniem przedstawiciele amerykańskiej spółki i wójt gminy, Tadeusz Goździejewski, wyraźnie przyklaskujący inwestycji, próbują usadowić prace w pobliskim Żurawlowie, którego mieszkańcy także są dalecy od entuzjazmu. 19 stycznia przedstawiciele Chevronu zaprosili mieszkańców Żurawlowa na konsultacje. Gdy ci przybyli do miejscowej remizy, reprezentanci spółki zrażeni obecnością prasy i osób z zewnątrz okazali im lekceważenie, opuścili salę spotkań i odjechali tłumacząc swoją postawę obecnością „agresywnych i demagogicznych grup ekologicznych”. Warto pamiętać że Żurawlów leży nieco ponad 2 km od Rogowa. Oznacza to, że wbrew złożonej obietnicy, w przypadku ewentualnej eksploatacji odwierty pionowe (do 3,5 km) obejmą także Rogów, a inwestor będzie mógł pozyskiwać surowiec wprost spod samej miejscowości. Przedstawiciele lokalnej i centralnej administracji nie tylko nie słuchają członków miejscowych społeczności, ale więcej, tworzą społeczno-gospodarcze koncylium z inwestorem (Chevron), dozują dialog społeczny i rozwiązania według własnych miar i uznania. Jeszcze większa polaryzacja widoczna jest w Dolinie Popradu. Ministerstwo Środowisko wydało koncesje geologiczne spółce Mazovia Energy Rescoures na terenie gmin uzdrowiskowych Piwniczna, Muszyna i Krynica. Obawę przed odwiertami i bezpieczeństwem rozlewni wód mineralnych z których znany jest region, wyrażają nie tylko lokalni mieszkańcy ale i przedstawiciele samorządów i geolodzy. Ostateczna decyzja co do losu badań sejsmicznych i samej Doliny Popradu zapadnie w Ministerstwie Środowiska. Od kilku miesięcy przedłuża się ostateczna decyzja w tej sprawie. Cały region znów został wystawiony na łaskę lub nie łaskę centralnej jednostki administracyjnej. http://wolnemedia.net/ekologia/od-ga...owego-do-acta/
|
|
|
Guest |