Anastazja,sposob na zycie Opcje
bies..
Wysłane: 18 października 2011 21:47:05
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-09-2009
Posty: 19
Punkty: -319

Mam na mysli ksiazki napisane przez W.Megre "Anastazja" z serii "Dzwoniace Cedry Rosji".

Moze jest ktos,kto czytal te ksiazki i ma ochote na ten temat podyskutowc.

Serdecznie zapraszam

bies..
Wysłane: 19 października 2011 11:37:12
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-09-2009
Posty: 19
Punkty: -319

naprawde nie ma nikogo kto przeczytal te ksiazki

szkoda,a juz myslalem ze...............................

poczekam jeszcze moze  sie zgosza

jezei nie to proponuje o jak najszybsze zakupienie i czytanie

naprawde warto,nie myslcie ze robie reklame,nie nie mam takiego zamiaru

wiem tylko ze te ksiazki zmienily moje zycie oraz wielu jeszcze innym

jest w nich duzo przykladow na wspaniale zycie o czym nie ucza nas nawet rodzice,a co dopiero wszystkie rodzaje szkol

 

kapitan
Wysłane: 19 października 2011 11:50:18
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401
    Jest taki jeden , ale nie wiem dlaczego się nie odzywa . Też czekam na jego głos.  AA - odezwij się !!! cool.gif
Ateista Aktywista
Wysłane: 21 marca 2012 21:01:04
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Dzięki, kapitanie za pamięć. Pozdrawiam serdecznie. Nie odezwałem się wcześniej, bo po prostu nie przeczytałem wówczas całości. Co prawda - wciąż tego nie zrobiłem, ale już zostało niewiele i niebawem wypowiem się w tej sprawie. Jak do tej pory podtrzymuję swą opinię, że ta książka jest wspaniała (czy oparta na faktach czy nie - to bez znaczenia). Tymczasem zaproponuję tym, którzy książki nie czytali, pewien fragment dający jako - taki zarys jej przesłania. Jest to znajdująca się w 6. części, od strony 36 do 51 "Historia ludzkości opowiedziana przez Anastazję". Lub choćby następny rozdział liczący niecałe 6 stron - "Obrazowość i badanie" (m.in. ze względu na poruszaną tam kwestię Żydów, którzy - nawiasem mówiąc - od dawna mnie irytują; a propos - wątek skorpiona "Żydzi - naród wymyślony?" widocznie został usunięty).

Jest, np. tu:
http://chomikuj.pl/koyani/ANASTAZJA

kapitan
Wysłane: 22 marca 2012 01:09:01
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401

       Przyzansz ,że fatalnie się to czyta !

-------------

   Ksi´ga VI

KTO WYCHOWUJE NASZE DZIECI
Na drzwiach prywatnego gabinetu wisia∏a du˝a tablica informujàca, ˝e przyjmuje profesor medycyny, spe-
cjalista psychologii dzieci´cej. By∏o to w∏aÊnie nazwisko lekarza, którego rekomendowano jako jednà z naj-
wi´kszych znakomitoÊci w dziedzinie stosunków mi´dzy dzieçmi a rodzicami. Zapisa∏em si´ na wizyt´ jako
ostatni pacjent, ˝eby nie ograniczaç siebie i jego w czasie. PomyÊlalem, ˝e jeÊli rozmowa oka˝e si´ dla mnie
korzystna, to zaproponuj´ dodatkowà op∏at´ i poprosz´ o przed∏u˝enie tego spotkania.
Za biurkiem w gabinecie siedzia∏ smutny m´˝czyzna w wieku emerytalnym. Z wyrazem zm´czenia na twa-
rzy sk∏ada∏ do teczki kartki z zapiskami. Zaproponowawszy mi, abym usiad∏, doktor po∏o˝y∏ przed sobà czystà
kartk´ i powiedzia∏:
– S∏ucham pana. Jakie ma pan problemy?
Zaczà∏em przedstawiaç, najkrócej jak potrafi∏em, sedno mojego problemu, pomijajàc d∏ugà histori´ zda-
rzeƒ, które mia∏y miejsce po spotkaniu z Anastazjà w tajdze.
Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 01:46:49
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Po pobraniu plik wyświetla się już prawidłowo.
Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 16:31:27
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
 Witajcie.
      Wkleję fragmenty ostatnio przeczytane. Co prawda  - nie bez wahania wkleję, bo dużo tego, lecz myślę, że zasługują na przytoczenie na tym forum a nie tylko na podanie namiarów. Pochodzą z siódmej części. Kolejność zachowana.



Do wyznawców judaizmu, chrześcijan i nie tylko

Zwracając się do judaistów i chrześcijan, mam nadzieję, że chociaż przez część zwolenników tych
dwóch wzajemnie wykluczających się ideologii zostanę zrozumiany. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie
wszyscy pojmują, co mnie zmusiło, by dotknąć tego tematu.
Gdy tylko w poprzedniej książce poruszyłem temat judaizmu i chrześcijaństwa, natychmiast posypa
ły się różne obelgi.
Chociaż, w istocie rzeczy, wypowiedzi Anastazji mają na celu jedno: wyciągnąć na światło dzienne
przyczyny konfliktów między ludźmi. Konfliktów, które nie ustają od pięciu tysięcy lat.
Gdy pracowałem nad tą częścią książki, zdrowy rozsądek podpowiadał mi, abym nie poruszał tematu
Żydów i chrześcijan. Po co drażnić część czytelników i nastawiać ich przeciwko sobie? Jednak bę-
dąc w posiadaniu określonej informacji, uważam, że nie mam prawa jej taić, nieważne, jak bardzo nieprzyjemna
wydawałaby się ona pewnym czytelnikom.
Przytaczając informację o pogromach Żydów, mając na myśli już niejedno tysiąclecie, wskazywa-
łem jedynie na fakty historyczne, starałem się na tyle, na ile mogłem, nie komentować opisywanych zdarzeń
i nie dawać im subiektywnej oceny. Jedynym moim celem była próba zapobieżenia kolejnemu
pogromowi Żydów na wielką skalę w wielu państwach. Jego skala może być o wiele większa niż za
czasów Hitlera. On jest prawie nieunikniony. Zapobiec może mu tylko jedno: wystarczający stopień zrozumienia
przyczyn poprzednich pogromów i podjęcie odpowiednich działań w celu usunięcia tych przyczyn.
Postaram się nie przytaczać słów pustelników z syberyjskiej tajgi Anastazji i jej dziadków, chociaż
jak dla mnie, to z roku na rok nabierają coraz większej wagi. Innym jednak mogą się wydawać zwykłym
wymysłem. Postaram się więc przytoczyć dowody, opierając się na faktach znanych nam wszystkich oraz
tych, o których istnieniu może się przekonać każdy, jeśli tylko zechce.
Ze źródeł historycznych wiadomo, że do pogromów Żydów dochodziło od czasów egipskich faraonów.
W ostatnim tysiącleciu następowały one cyklicznie raz na sto lat w różnych, już chrześcijańskich
państwach. I z każdym nowym stuleciem na coraz większą skalę. Ostatniego wielkiego pogromu Żydów
dopuścił się w latach 1939-1945 nazizm niemiecki. Żydów palono w piecach obozów śmierci, rozstrzeliwano
i zagazowywano. Zgodnie z różnymi źródłami, w okresie tym zamordowano około sześciu milionów
Żydów.
Cykliczność mordowania Żydów w różnych krajach w przeciągu tysiącleci jasno i wyraźnie wskazuje,
że istnieją pewne przyczyny wywołujące te zdarzenia. Jednak przyczyny te ktoś stara się zakamuflować.
Żadne media – prasa, radio ani telewizja – nie dotykają tego drażliwego tematu.
Nawet drobna wzmianka w mediach jest natychmiast uznawana za wywoływanie nienawiści mię-
dzy narodami.
Ale tak naprawdę do rozpalania wrogości przyczynia się pomijanie milczeniem oczywistych
i podburzających społeczeństwo faktów. A na to, że ludziom nie jest obojętny temat żydowski,
jest wiele niewątpliwych dowodów.
Wielu pamięta wystąpienie rosyjskiego generała, posła Gosdumy, który rzucił z trybuny hasło: "Żydzi
wynocha z Rosji!".
36
Niektórzy posłowie potępili tego generała, ale prasa nie poświęciła mu ani słowa. Nikt z nim nie polemizowa
ł. Dlaczego? Może ten generał jest jedynym, który ma takie zdanie, i nie warto marnować drogiego
czas audycji na spór społeczeństwa z jednym człowiekiem?
Ośmielam się twierdzić, że on nie jest jedyny! Takich jest wielu, i wśród generałów, i wśród urzędników,
i wśród młodzieży.
Ilość ludzi, uważających, że wszystkim nieszczęściom są winni Żydzi, rośnie z dnia na dzień. Milczenie
prasy doprowadzi do zgromadzenia się masy krytycznej. Przytoczę państwu liczby, świadczące
o tym bąrdziej niż przekonująco!
Od 1922 roku w Rosji zostało wydanych ponad 50 książek potępiających Żydów. Do tej liczby nie
dodałem setek materiałów wydanych własnym sumptem oraz licznych artykułów w gazetach i czasopismach.
Wydania te nie leżą na sklepowych półkach i nie kurzą się w księgarskich magazynach. One przechodzą
z rąk do rąk, a wiele z nich jest doszczętnie zaczytanych. Są na topIe. LudzIe uwazają, że prasa
nie pisze na tak intrygujący temat z tego powodu, iż "cała prasa jest w rękach Żydów". Ich argumenty
są takie, że nieprzygotowanej osobie trudno z nimi polemIzować.
* * *
Wracałem pociągiem z Petersburga do Moskwy. Do mojego przedziału weszli dwaj mężczyźni
i młoda kobieta. Mężczyźni byli ubrani w ciemne koszule, mieli szerokie oficerskie pasy. Widać było, że
są zmęczeni po pełnym wydarzeń dniu, więc od razu położyli się spać na górnych półkach.
Z dziewczyną, też ubraną oficjalnie, zacząłem rozmawiać. Okazało się, że wracali ze zjazdu – jak
to ona określiła – Patriotycznych Sił Rosji.
– No i jakie tematy poruszaliście na tym spotkaniu? – zapytałem dziewczynę.
– Walkę ze światowym żydostwem! – dumnie odparła.
– Jak możecie walczyć z kimś w Europie lub, na przykład, Ameryce, znajdując się w Rosji?
– Nasi... I w Europie, i w Ameryce! Nie ze wszystkimi nawiązaliśmy kontakt, znamy jednak sporo
ruchów podzielających nasze poglądy. Już niedługo patrioci z różnych państw połączą swe siły przeciwko
światowemu żydostwu.
Dziewczyna mówiła śmiało i chętnie, albo na czyjeś polecenie, albo z własnej inicjatywy odgrywa-
ła rolę agitatora swego, jak była tego pewna, "patriotycznego ruchu". No to zapytałem:
– Proszę powiedzieć, czy panią osobiście w jakiś sposób skrzywdzili Żydzi?
– Pewnie, że tak... Przez nich byłam zmuszona mieszkać w biednym, brudnym kraju, poniżającym
się przed Zachodem i pojadającym jego obiadki.
– Dlaczego uważa pani Żydów za przyczynę klęsk w państwie?
– Dlatego że ich programowe działanie jest takie wyjątkowe! Oszukać, okraść najpierw jedno państwo,
potem następne i następne. A kiedy to pierwsze się podniesie z kolan, to znowu je obrabować. Oni
przecież nie uważają nas za ludzi.
– Dziewczyna podała mi cienką książeczkę.
– Proszę przeczytać, co tujest napisane. To zbiór cytatów z ich Talmudu.
Otworzyłem w jednym miejscu i zacząłem czytać. Nie będę przytaczał cytatów z tej książki, poniewa
ż wtedy, podczas rozmowy, trudno mi było stwierdzić, na ile odpowiadają one temu, co rzeczywiście
jest w Talmudzie. Natomiast wiem, że zgodnie ze Starym Testamentem Żydom wpajano, że są narodem
wybranym. Rzecz jednak polega na czymś innym. Zaskoczony agresywnością młodej "patriotki", pomyśla
łem: "Najwyższy czas, by w końcu spojrzeć prawdzie w oczy".
Przyczyny niekończących się wewnętrznych konfliktów wielu państw tkwią w istnieniu w tym samym
czasie oraz w tym samym społeczeństwie dwóch wykluczających się nawzajem ideologii religijnych.
Zastanówmy się, czym jest religia? Jest to przede wszystkim ideologia kształtująca określony
typ człowieka, włączająca go do określonego programu działań.
Religia narodu żydowskiego, w tym przypadku, wywyższa ten lud jako jedyny wybrany przez Boga
i nawet konkretyzuje, reguluje jego działania wobec innych narodów.
Chrześcijaństwo głosi: człowiek-chrześcijanin to baranek, niewolnik i dopiero po życiu na Ziemi bę-
dzie mógł zamieszkać i odpocząć w raju. Bogatym nie będzie łatwo trafić do raju. Należy kochać bliźniego
swego i dzielić się z nim swoim majątkiem.
37
W Talmudzie się mówi: "Wszystko jest twoje". W Biblii – "Wszystko rozdaj". Dobra kombinacja! Te
dwie wykluczające się nawzajem ideologie, jak nam wiadomo, wyszły z jednego punktu, z Izraela, ale to
nie oznacza, że ich twórcą jest właśnie naród żydowski. Sedno tkwi w tym, że ideologie te dążą do nieuniknionego
konfliktu!
Nieuniknioność konfliktu można łatwo prześledzić w zachowaniu nawet małych dzieci. Jeśli jednemu
dziecku powiemy, że wszystkie zabawki, które widzi, należą tylko do niego, a drugiemu wmówimy, że
powinno wszystkie swoje zabawki oddać, kiedy komuś będą potrzebne, to co się zdarzy?
Dzieciak być może jeden czy drugi raz zgodzi się oddać swoje zabawki, natomiast miłości do tamtego
odczuwać nie będzie! Potem zapragnie wziąć chociaż coś dla siebie, wyciągnie rączkę, ale nic nie
dostanie! W końcu rozpłacze się i postara użyć siły.
Wynika z tego, że dwie różne ideologie mogą się przyczynić do konfliktu nawet między nienarodzonymi
dziećmi. Narodowość w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Jeśli uczynić wszystkich Żydów
chrześcijanami, a chrześcijan – Żydami, to i tak dojdzie do tych samych konfliktów.
To nie różne narodowości stale walczą ze sobą, ale różne ideologie, wykorzystujące narodowości!
Nie raz słyszeliśmy od bardzo kulturalnych i wykształconych osób, że należy ze zrozumieniem podchodzić
do różnych wyznań religijnych. Parlament Rosji przyjął uchwałę karzącą wszystkich, którzy
wzniecają nienawiść pomiędzy narodami i religiami. W programach telewizyjnych pokazuje się przedstawicieli
różnych wyznań na przyjęciach u władz.
Wydawałoby się, że wszystko jest dobrze, kulturalnie i właściwe. Jednak ekstremizm nie maleje,
wciąż w transmisjach telewizyjnych widzimy transparenty z napisami "Bijcie ich!" i reportaże o wybuchach
bomb przy różnych instytucjach publicznych.
O co więc chodzi? To przecież takie proste! Samymi pięknymi słowami i apelami nie uda się zmienić
sytuacji. Mało tego, sytuacja się pogarsza, sprytnie się ukrywając za tymi słowami. Ukrywa się, by
w godzinę "x" wybuchnąć i zniszczyć państwo.
* * *
Bądźmy wyrozumiali wobec wszystkich religii. Chętnie. Ja, na przykład, myślę, że wielu ludzi nie
jest przeciwnych tolerancji.
Ale co w tej sytuacji dzieje się właśnie z religiami? Otóż każda z nich stara się jak najszybciej nabrać
mocy, zdobyć jak najwięcej wyznawców. W rezultacie, kiedy dojdą do wniosku, że zyskały wystarczająco
mocną pozycję, dwie ideologie niechybnie przystąpią do walki. O tym świadczy historia nie kończących
się konfliktów. Ludzkość jednak jak zaczarowana wciąż popełnia te same błędy.
Czy wiedzieli o tym egipscy kapłani – twórcy dwóch ideologii? Wiedzieli. Nie mogli nie wiedzieć ci,
którzy zdolni są wywierać psychiczną presję na miliony ludzi z różnych krajów. Ci, którzy zdolni byli tak
zakodować ludzi.
Czy pragnęli uczynić szczęśliwym lud żydowski, mówiąc, że jest wybrany? Historia dowodzi, że cel
był zupełnie inny. W przeciągu wieków naród żydowski był wykorzystywany jako karta przetargowa, jako
kozioł ofiarny, jako tarcza nie pozwalająca ludziom, by zwrócili uwagę na tych, którzy "grają w swoją grę",
wykorzystująca i Żydów, i chrześcijan jako pionki w nie skomplikowanej partii szachów. Tak jednym, jak
i drugim rozgrywka ta przynosi wyłącznie cierpienie.
Osądźcie sami, do czego my dążymy? W świecie gromadzi się coraz więcej energii agresji. Nadal
trwa konflikt między Izraelem a Palestyną.
Wykorzystując technikę wojskową i wsparcie USA, Izrael jest w stanie podbić Palestynę i zmusić
do podporządkowania się swoim wymogom. Tylko to nie będzie wcale oznaczać narodzenia się wzajemnego
szacunku dwóch narodów mieszkających po sąsiedzku. Będzie wręcz odwrotnie, bo w świecie muzu
łmańskim wzrośnie agresywna energia skierowana przeciw Żydom. Energia ta z pewnością się przejawi
niekończącymi się aktami terroru na terytorium Izraela i USA. Lecz chodzi tu nie tylko o bezpośredni
izraelsko-palestyński konflikt. Coraz bardziej rzeczywisty dla wielu ludzi zamieszkujących planetę staje
się kres rozwoju cywilizacji ziemskiej.
AIDS, narkomania, przestępczość, katastrofy technologiczne pożerają ludzi. Większość ludzi zamieszkujących
Ziemię jest pozbawiona możliwości korzystania z produktów spożywczych nie szkodzących
zdrowiu, picia czystej wody, oddychania czystym, a nie zanieczyszczonym powietrzem.
A co się stanie, gdy ci ludzie uzyskają informacje o prawdziwej przyczynie społecznych i technologicznych kataklizmów? Gdy pojawią się liderzy, którzy wskażą im faktycznych winowajców smutnej sytuacji
planety, rozszyfrują grę, jej cele i zadania?
Tego, właśnie tego boją się światowi ideolodzy. Dlatego, starając się nie dopuścić do siebie gniewu
wszystkich ludzi na Ziemi, nadal podrzucają tę samą wypróbowaną kartę – Żydów. Ponoć to oni są
wszystkiemu winni, przegońmy ich! Wtedy ludzkie masy w złości atakują wszystkich Żydów bez zastanowienia.
Takjuż było w ciągu wieków niejeden raz. Atakują, uważając, że likwidują zło, a tak naprawdę jedynie
dają upust swojemu gniewowi.


Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 16:35:18
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171

W głąb historii

Opowieść dziadka Anastazji zachwyciła mnie swoją niezwykłąjasnością i prostotą wyjaśnień.
Porównując później jego wnioski z innymi źródłami, dziwiłem się podobieństwu faktów. Tych faktów,
które doprowadzały logikę myślenia do pewnych wniosków. W dalszej mojej opowieści postaram się
połączyć wnioski dziadka Anastazji z innymi źródłami.
Między rokiem 30 a 100 naszej ery drobne grupy wierzących Żydów oraz niewiernych, żyjących tak
w Izraelu (Palestyna), jak i na obszarach imperium rzymskiego, zaczęły tworzyć samodzielny odłam wewnątrz
judaizmu, powstawała mała chrześcijańska społeczność złożona z ludzi, którzy święcie wierzyli
w słowa Jezusa i w jego rychłe zmartwychwstanie. Fakt ten potwierdza wiele historycznych monografii,
w tym również Biblia. Krótko mówiąc, prawdziwość tego, że potężne chrześcijaństwo narodziło się ze
spotkań małej żydowskiej wspólnoty, została udowodniona. A teraz spróbujmy określić, jakim sposobem
wyznanie tej małej wspólnoty nagle zostało zaszczepione w imperium rzymskim, w dzisiejszej Europie
i w Rosji?
Skąd dowiedziało się o nim wiele państw? Przecież w samym Izraelu niewiele ludzi o tym wiedzia-
ło!
Ze słów dziadka Anastazji wynikało, że kapłani, kierujący Żydami w tamtych czasach, dostrzegli, iż
po pewnych przekształceniach, a dokładniej: przetworzeniu chrześcijańskiej nauki można będzie ukszta
łtować model człowieka-niewolnika, którym łatwo będzie manipulować. Takiej populacji częściowo lub
całkowicie wyłączy się logiczne myślenie i człowiek zacznie wierzyć w to, co mu powiedzą kapłani albo
jeszcze ktoś inny. Mówiąc ściśle, powstanie człowiek-biorobot, podporządkowujący się zadanemu programowi.
(Człowiek-biorobot to taki człowiek, który zgodził się, zapewne nie całkiem dobrowolnie, lecz
pod wpływem okultystycznego programu, wierzyć w nierealny świat. A w związku z tym, iż ten nierealny
świat budowany jest przez kogoś w określonym celu, to ten "ktoś" twierdzi, że tylko jemu są znane prawa
nierealnego świata, i wymaga od człowieka, by zaczął się im podporządkować. Faktycznie czyni go
podległym sobie.
Następnie kapłani judaizmu, posiadający w tamtych czasach nie tylko wiedzę, ale również praktyk
ę wpajania masom niezbędnych typów nauk religijnych, przygotowali setki chrześcijańskich misjonarzy,
zabezpieczyli im środki pieniężne i skierowali do różnych państw, by wdrażali nowe wyznanie.
Dowodem na to jest następująca rzecz:
W końcu drugiego stulecia naszej ery żydowskie chrześcijańskie wspólnoty rozpoczęły nagle na
wielką skalę działalność misjonarską w różnych krajach. A działania te poprzedziła wzmożona ewangelizacja:
wydanie i duże dodatkowe nakłady chrześcijańskiej żydowskiej Biblii.
Wszyscy wiedzą, że wydanie książek i dziś wymaga dużych inwestycji. W czasach starożytnych na
produkcję jednej książki potrzeba było nie zwykłych środków, lecz fortuny. Niemałe środki były też potrzebne
na wyprawy do innych państw. Na takie podróże mogli sobie pozwolić tylko handlarze lub majętne
osoby.
Jakim sposobem tak drogą i zakrojoną na ogromną skalę operację zrealizowała wspólnota, której
członkami byli w większości mieszkańcy wioski?
Z pewnością otrzymali oni dobre teoretyczne przygotowanie i niemałe środki finansowe. Opieka kap
łanów, moralne i materialne wsparcie przekształcały zwykłego wierzącego wieśniaka w fanatyka.
Wyobraźcie sobie wieśniaka, któremu nagle powiedziano: "Widzimy w tobie wielkiego misjonarza
i głosiciela. Trochę się pouczysz, otrzymasz pieniądze i będziesz nauczać naród, ale... nie w naszym kraju.
Będziesz musiał pójść do innych krajów".
Więc oni się podszkolili, otrzymali środki i poszli. Poszli do innych krajów. I co z tego wynikło? Czy
39
osiągnęli sukces? Wcale! Mieszkańcy tych państw odrzucali żydowskich kapłanów! Po prostu ich ignorowali:
na początku słuchali, potem prosili, aby odeszli, a najbardziej natrętnych bili i szczuli psami.
Âwiadczy o tym wiele faktów z historii imperium rzymskiego, dokąd były skierowane największe si-
ły kapłanów.
W wyniku tej zorganizowanej na wielką skalę operacji powstały jedynie nieduże chrześcijańskie
wspólnoty rozrzucone po imperium rzymskim. Jednak one nie wywarły żadnego wpływu na podstawy tradycyjnych
religii. Starożytny Rzym tak jak był państwem pogańskim, tak nim pozostał. Nie udało się wywrzeć
wpływu ani na życie polityczne imperium, ani na kształtowanie nowego typu człowieka, biorobota,
o którym marzyli żydowscy kapłani. Rzymscy imperatorzy nie darzyli miłością pierwszej fali głosicieli
chrześcijaństwa.
Neron, imperator rzymski, pokojowo nastawiony wobec różnych wyznań religijnych, nie cierpiał
chrześcijan. Przeganiali ich ze swoich terytoriów imperatorzy Dionizjusz (249-251), Dioklecjan (284-285),
Galeriusz (305-311) – jeden z największych prześladowców.
Dopiero misjonarze drugiej fali osiągnęli sukces. Oni już nie byli fanatykami. Kapłani tym razem tak
ich przygotowali, że po pierwsze, umieli pięknie mówić o religii, a po drugie, posiadali wiedzę psychologiczną,
która umożliwiała im wywieranie wpływu na drugiego człowieka poprzez wykorzystanie jego marzeń.
Zadaniem głosicieli drugiej fali było wyłącznie skłonienie na swoją stronę władz kraju, przekonanie
ich, że wprowadzenie religii chrześcijańskiej wzmocni władzę, uczyni ją wieczną. Społeczeństwo będzie
pod całkowitą kontrolą, a państwo stanie się kwitnące.
W tym celu zostały wprowadzone doktryny: "Każda władza pochodzi od Boga", "Władca jest namiestnikiem
Boga na Ziemi".
Spowiedź pozwalała kontrolować myśli, marzenia i czyny każdego mieszkańca kraju. Krótko mówiąc,
władze przekonywano, że wprowadzenie w państwie chrześcijaństwa stworzy najbardziej dogodne
warunki dla rządzenia.
Pozornie właśnie tak to wyglądało, lecz tylko pozornie. Władcy, którzy złapali się na te chwyty, nie
podejrzewali, że w rzeczywistości to właśnie oni sami popadali we władzę innych sił. Pozycja chrześcijaństwa
znacząco wzrosła po 312 roku, kiedy udało się przekonać cesarza Konstantyna o korzyściach
dla państwa wynikających z wprowadzenia kościołów chrześcijańskich. Konstantyn wyraził zgodę na patronat
nad chrześcijaństwem, zachował jednak świątynie bogów rzymskich.
W rezultacie znacząco się wzmocniła pozycja chrześcijaństwa w imperium rzymskim, powiększyło
się bogactwo, a następne pokolenia chrześcijańskich biskupów zyskały władzę równą rzymskim senatorom.
To wszystko świadczy o tym, że wyznanie to nie mogło się rozwijać i wywierać poważnego wpływu
na społeczność bez stałego wsparcia świeckich władz. Przywódcy religijni również zawsze dążyli do władzy.
Moc Kościoła rzymskiego jest wielka i dziś, tylko zniknęło imperium rzymskie! To przypadek? Czy
to tylko wyjątek, czy logiczny finał? Udzielić odpowiedzi na to pytanie może historia krajów w następnych
wiekach aż do dnia dzisiejszego. Nikt nie zdoła wymienić choćby jednego państwa na naszej planecie,
które osiągnęłoby rozkwit z przyjściem chrześcijaństwa. Natomiast można wymienić szereg państw, które
podzieliły smutny los imperium rzymskiego.
I jeszcze jeden ciekawy fakt historyczny. We wszystkich krajach, w których wprowadzone zostało
chrześcijaństwo, zaraz potem pojawiali się Żydzi wyznania niechrześcijańskiego i rozpoczynali dosyć
dziwną działalność. Przy tym niewiarygodnie błyskawicznie się wzbogacali.
Działania ich nabierały takiego rozmachu, że nie mogły zostać niezauważone ani przez ludność
tych państw, ani przez władzę.
Gdy w jakimś kraju osiągali kulminację swej działalności, lud zaczynał bić Żydów, a władza – przeganiać
ich z kraju.
Począwszy od drugiego tysiąclecia n.e., znane są fakty pogromów Żydów w różnych państwach
wyznających chrześcijaństwo. W 1096 roku w Nadrenii zostały rozgromione i wypędzone dziesiątki żydowskich
wspólnot. W 1290 roku wygnano Żydów z Anglii. W Hiszpanii zamordowano ponad sto tysięcy
Żydów pod koniec XIV wieku. Jest prawdą, że po jakimś czasie Żydzi znowu powoli wracali na te terytoria.
40
Listę tę można wydłużać, tylko po co? I tak jest jasne, że stale powtarzające się w przeciągu wielu
stuleci podobne sytuacje zostały zaprogramowane.
A ponieważ straty ponoszą przedstawiciele świata chrześcijańskiego razem z Żydami, to istnieje
z pewnością i ktoś trzeci, kto nie ponosi żadnych strat. Dla tego kogoś i typ człowieka-chrześcijanina,
i wyznawcy judaizmu to jedynie bioroboty, którymi łatwo manipulować.
Kim jest ta trzecia siła? Badacze historycy, próbujący dotrzeć do istoty zagadnienia, do korzeni panujących
w świecie bachanaliów, które od tysiącleci nieustannie trwają, wskazują tylko na Żydów. Oni to
rzekomo są wszystkiemu winni. Ale jeśli istnieje trzecia siła, to i Żydzi, i chrześcijanie są jedynie marionetkami-
biorobotami w jej rękach. Czy można zatem dziś ustalić i udowodnić jej istnienie? Owszem, jest
to możliwe! Za pomocą czego? Za pomocą historycznych faktów oraz logicznego myślenia! Niech Państwo
sami osądzą.
* * *
Wśród stanu żydowskiego istnieje jeden ród, narodowość lub kasta – można to nazwać, jak się
chce, bo przecież sedno tkwi nie w nazwie – dla uproszczenia nazwijmy ich lewitami.
Historyczne źródła mówią, że założycielami tego rodu są egipscy kapłani. Opierając się na bardziej
znanych dla wielu źródłach, a konkretnie na Starym Testamencie, z łatwością zauważymy, że lewici zajmowali
uprzywilejowaną pozycję. Na przykład zgodnie z izraelskimi przepisami nie uczestniczyli w dzia-
łaniach wojennych. Nie musieli płacić nikomu podatków i danin. Podczas spisu ludu izraelskiego, o którym
wspomina Stary Testament, lewici temu spisowi nie podlegali. Przy rozbijaniu obozów podczas wę-
drówek żydowskie rody liczące od pięćdziesięciu do stu pięćdziesięciu tysięcy rozmieszczały się w kole.
Każdy ród znał wcześniej przeznaczone mu miejsce. W skazywano, czy na południu, północy, zachodzie
lub wschodzie obozu polowego ulokować tabor oraz gdzie wystawić straże. Miejscem ulokowania lewitów
zawsze było centrum. Faktycznie do obowiązków wszystkich izraelskich rodów należała ochrona lewitów.
I czym też zajmowali się przedstawiciele stanu lewitów? Do ich obowiązków należało nominowanie
ze swojego grona kapłanów, pilnowanie przestrzegania nakazów ustalonych dla Żydów. Przy tym te przepisy
regulowały, co należy jeść, jak postępować z niewiernymi i dokąd dążyć. Były twarde, konkretne,
obejmowały cały dzień od rana do wieczora, a także wskazywały, gdzie i na jakich ziemiach kto ma się
znajdować, z kim walczyć. Lewici więc byli faktyczną władzą żydowskiego ludu. I z obserwacji wynika, że
byli zarządcami o bardzo wysokich kwalifikacjach.
Trudno powiedzieć, czy lewici byli Żydami, ponieważ nie wszystkie nakazy, których powinien przestrzegać
każdy Żyd, obowiązywały lewitów. Na przykład w odróżnieniu od pozostałych Żydów, oni nie
podlegali obrzezaniu ósmego dnia po urodzeniu.
Posiadając tajne nauki egipskich kapłanów, mając możliwość eksperymentować, obserwować
i spokojnie rozmyślać, będąc zwolnionymi z wojskowej służby i z codziennych prac, w rezultacie mogli
z pokolenia na pokolenie, aż do dnia dzisiejszego, udoskonalać swoją wiedzę.
Jak to: aż do dzisiejszego dnia? Ktoś może powątpiewać, jakoś bowiem nikt nie słyszał o takiej narodowości
czy takim stanie – lewici. Anglicy, Rosjanie, Francuzi są znani, dlaczego więc o najbardziej
mądrych, a do tego jeszcze rządzących wszystkimi lewitach mało kto wie?
A właśnie dlatego, że oni, tak jak i egipscy kapłani, powinni pozostawać w cieniu.
W razie czego wszystkie pretensje kierowane są do Żydów – wykonawców ich woli. No więc gromią
Żydów przez tysiąclecia w różnych krajach świata. Za co gromią? Za to, że Żydzi na wszystkie moż-
liwe sposoby próbują gromadzić jak najwięcej pieniędzy. A to większości z nich dobrze wychodzi.
Ale co do tego mają lewici? Jaką korzyść lub interes mają z tego, że Żydzi w Anglii, Hiszpanii lub
w Rosji, prowadząc swoją politykę, większą część państwowych lub prywatnych środków przeleją do
swoich banków? Jednym słowem – przywłaszczą? Naród i władze tego czy innego państwa dostrzegą
nieszlachetność tych postępków, zaczną Żydów bić i źle się do nich odnosić. Tak przecież można dotrzeć
i do lewitów. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że w czynach mądrych lewitów brak logiki.
Nie ma po co pomagać Żydom mądrymi radami, budując dla nich zmyślne kombinacje, by mogli manipulować
całymi państwami.
Okazuje się, że jest po co. Korzyść z tego jest łatwa, konkretna i prosta – pieniądze!
Zamożni Żydzi powinni płacić część swojego dochodu lewitom, obojętnie, w jakim państwie by się
41
znajdowali. Chcecie dowodów? Tak? Proszę! Zgodnie ze Starym Testamentem Izraelici powinni oddawać
dziesiątą część swoich dochodów lewitom. A brzmi to dokładnie tak:
«Wszystko, co odłożone jest z darów świętych, jakie Izraelici przynoszą Panu, daję na zawsze tobie,
synom twoim i córkom. To jest należność wiekuista, przymierze soli wobec Pana dla ciebie i potomstwa
twego wraz z tobą».
Część należna lewitom
Rzekł Pan do Aarona: «Nie będziesz miał dziedzictwa w ich kraju; nie otrzymasz również pośród
nich żadnego przydziału ziemi; Ja jestem działem twoim i dziedzictwem twoim pośród Izraelitów. Oto oddaj
ę lewitom jako dziedzictwo wszystkie dziesięciny składane przez Izraelitów w zamian za służbę, jaką
pełnią w Namiocie Spotkania. Izraelici nie będą się mogli zbliżać do Namiotu Spotkania, by nie byli winni
grzechu zasługującego na śmierć. Sami tylko lewici mogą pełnić służbę w Namiocie Spotkania i będą
dźwigać ciężar ich win. To jest prawo wiekuiste dla waszych potomków: lewici nie będą posiadali żadnego
dziedzictwa pośród Izraelitów, lecz dałem im jako dziedzictwo dziesięciny, które Izraelici przynoszą
Panu w ofierze. Dlatego też o nich powiedziałem, że nie otrzymają dziedzictwa pośród Izraelitów».
Dziesięciny
Potem Pan mówił do Mojżesza: «Tak przemów do lewitów i powiedz im: Gdy przyjmujecie dziesię-
ciny od Izraelitów, które wam oddałem jako dziedzictwo, to dziesiątą część macie odłożyć na ofiarę dla
Pana. Będzie wam to policzone jako ofiara, jak [innym) zboże z klepiska lub to, co przepełnia tłocznię.
Winniście również i wy składać Panu ofiarę z waszych dziesięcin, które odbieracie od Izraelitów. Oddacie
to, coście winni ofiarować Panu, kapłanowi Aaronowi. Ze wszystkich darów, jakie wam przypadną,
winniście złożyć dar dla Pana: ze wszystkich najlepszych rzeczy – odpowiednią świętą część. Powiedz
im również: Gdy odłożycie to, co najlepsze, będzie ono lewitom policzone podobnie jak ofiara z klepiska
i tłoczni. Możecie to jeść na każdym miejscu wraz ze wszystkimi, którzy należą do waszych rodzin. Jest
to bowiem zapłata za waszą służbę przy Namiocie Spotkania». (Księga Liczb 18,19-31)
Ktoś pomyśli, co ma Stary Testament sprzed dwóch tysięcy lat do dnia obecnego?
Na to też jest odpowiedź. A czy dziś nie ma wśród Żydów wierzących, kapłanów i rabinatu?
Oczywiście, że są i że większość Żydów przestrzega religijnych kanonów. A jeśli tak, to spróbujcie
państwo sobie wyobrazić, jaki kolosalny kapitał ulokowany w bankach różnych państw posiadają lewici.
Przy tym wcale nie muszą się troszczyć o zachowanie i pomnożenie tego kapitału. Wielu bankierów
w różnych państwach to Żydzi, i to jest ich zadanie. W pewnym momencie oczywiście lewici mogą
podpowiedzieć, gdzie najkorzystniej ulokować środki finansowe, jakie reżimy, koalicje lub opozycje znajdujące
się w państwie należy wspierać lub odwrotnie, zniszczyć za pomocą finansowych intryg.
Można byłoby mieć wątpliwości co do informacji Anastazji, iż ludzkim społeczeństwem na całej Ziemi
kieruje jedynie kilku kapłanów. Teraz jednak, kiedy ułożony jest ten logiczny łańcuszek, nie ma miejsca
na wątpliwości dla ludzi jeszcze zdolnych do logicznego myślenia. Fanatyków nie bierzemy pod uwag
ę. Logika tkwi w tym:
Około miliona Żydów wydostaje się z Egiptu pod przywództwem kapłanów. Najbliższymi pomocnikami
kapłanów są lewici, których zadaniem było kształtowanie z Żydów określonego typu ludzkiego osobnika.
W tym celu została stworzona pewna ideologiczna religia, która zaleca wprowadzenie serii rytuałów
i swoisty wzorzec życia.
Lewitom udaje się zrealizować postawione im zadanie. I dziś nadal wywiera presję na Żydów ideologia
stworzona kilka tysięcy lat temu. Ona wyróżnia ich spośród wielu narodowości zamieszkujących
Ziemię.
Jednym z najważniejszych postulatów tej ideologii jest stwierdzenie, że Bóg spośród innych narodowości
zasiedlających Ziemię właśnie Żydów ustanowił narodem wybranym.
I tak również dziś istnieje ta ideologia, istnieją Żydzi, trwają konflikty i wszyscy o nich wiedzą. Ale
gdzież są lewici? Czy słyszeliśmy coś o nich? Prawie nic nie słyszeliśmy. W tym tkwi ich przebiegłość
czy mądrość, nazwijmy to jak chcemy, jednak oni istnieją.
Teraz wyobraźcie sobie, że jest na Ziemi nie liczna społeczność ludzi posiadających w większym
stopniu niż inni ezoteryczną wiedzę, którzy przez tysiąclecia nabywali coraz lepszych umiejętności praktycznego
wpływu na masy.
Czy może się z nimi równać instytucja jakiegokolwiek państwa, zajmującego się problemami rozwoju
kraju i kształtowania ideologii? Jest to niemożliwe z kilku powodów.
42
Lewici przekazywali swoim potomkom wiedzę ezoteryczną w spadku, przekazują ją i dziś.
Współczesna nauka nie uznaje wiedzy ezoterycznej, w rezultacie badaniami nad tą wiedzą nikt się
poważnie nie zajmuje.
Do takiej absurdalnej sytuacji doszło nieprzypadkowo. Dlaczego absurdalnej? Osądźcie sami.
Z jednej strony, państwo uznaje oficjalnie niektóre wyznania religijne, a to przecież też całkowita ezoteryka.
Państwo nawet stwarza ulgowe warunki dla ich materialnego ziszczenia się. A z drugiej strony, państwo
nie stwarza swoim naukowcom żadnych warunków umożliwiających badania nad ezoterycznymi
kierunkami. W rezultacie na terytorium takiego państwa zalegalizowane są struktury zdolne wywierać
wpływ na psychikę mieszkańców.
Âwieckie władze mają bardzo mętne pojęcie o tym, na co oddziałuje ten wpływ w życiu realnym.
Kto i kim w takim razie rządzi?
Po drugie, i rząd, i wszyscy myślący ludzie w kraju powinni wyciągnąć wnioski z historii. Historia to
bardzo dobra szkoła życia. I właśnie dlatego historię należy znać.
Znają ją dobrze ci, którzy rządzą światem. Niestety dla większości ludzi, dla władz również, historia
państwa, w którym żyją, nie jest znana, a co gorsza, jest zniekształcona. Można to zaobserwować na
przykładzie Rosji.
* * *
Jeszcze nie tak dawno w szkołach, na wyższych uczelniach, w sztuce, szczególnie w literaturze,
w ogóle wszędzie twierdzono, jakie okropne życie mieli nasi dziadkowie w carskiej Rosji. Większość
święcie w to wierzyła. Większość nie tylko w to święcie wierzyła, ale i podziwiała tych, którzy wybawili
nas od okropności caratu. Bohaterami i idolami dla wielu stali się komisarze w skórzanych kurtkach. Za
symbol obskurantyzmu uznano kapłanów.
I nagle, na naszych oczach – i zauważcie: nie po dwóch, trzech pokoleniach lub stuleciach, ale
wprost na naszych oczach zmieniono historię.
Komisarze w skórzanych kurtkach, jak się okazało, byli bandytami, którzy dopuszczali się ludobójstwa.
My po caracie żyliśmy w najokropniejszym, najbardziej totalitarnym państwie na świecie. I znowu
większość w to uwierzyła. I znowu większość ta zachwycała się tymi, którzy pozbawili ich brzemienia totalitarnego
państwa.
Nie zamierzam oceniać, który z tych reżimów był lepszy, a który gorszy. Lecz pragnąłbym, byśmy
wszyscy razem zastanowili się nad fenomenem zmian, biegunowych zmian naszego umysłu, w tak krótkim
odcinku czasu. Abyśmy się zastanowili, dlaczego tak się zmienia?
Czy zmiany te powstają same z siebie, czy pod czyimś naciskiem?
I w tym momencie nietrudno się domyślić: na nasz umysł już od dawna i z łatwością oddziaływano,
oddziałuje się i dziś. Jesteśmy niczym króliki doświadczalne w czyichś rękach.
Zmagają się ze sobą jedynie mistrzowie oddziaływania. Oni właśnie czynią nas niezdolnymi do odczucia
historycznych realiów.
No to spróbujmy się chociaż dowiedzieć, jakie tak naprawdę są te realia. Spróbujmy określić prawd
ę historyczną nie z czyichś tam słów, ale opierając się na własnym osądzie.
Zwróćcie uwagę, codziennie możemy oglądać w telewizji po kilka show o tym, jak przebiegle zdradzają
mężowie żony i na odwrót. Proponują nam do przedyskutowania milion błahych problemów, ale nie
daj Bóg, żeby któryś z polityków, dziennikarzy, albo pisarzy poruszył poważny temat. Może on i mignie,
ale natychmiast zginie w natłoku plotek, seriali, łgarstwa i reklamy.
Niezbędna jest poważna analiza tego, co się przeżyło, krytyczna analiza dzisiejszego stanu życia
ludzi i opracowanie planu na przyszłość. Niezbędna jest nowa ideologia, ideologia nie skłócająca całych
narodów, lecz je łącząca.
Jednak chociaż tysiąc razy powiemy, że ona jest niezbędna, jeśli nawet krzykniemy to tysiąc razy
– ona się nie pojawi. Jeśli zbierze się razem wszystkich wiodących naukowców świata, i oni usiądą, by
ją opracować, też nic z tego nie wyjdzie, będzie jedynie trwający w nieskończoność spór.
Gdyby nauka potrafiła opracować taką ideologię, to już dawno przedstawiłaby ją w skali chociażby
jednego państwa.
Anastazja. Dziś już nie jest ważne kim ona jest. Ważne jest coś innego.
Na tle królujących bachanaliów Anastazja sprezentowała światu ideę rodowych osad. Te-
43
raz jest jasne, że ona prostymi słowami przedstawiła filozofię, nową ideologię, która była i nadal
jest niezachwiana w ludzkich sercach od momentu stworzenia świata.
Imperator i żebrak, chrześcijanin i Żyd, muzułmanin i sintoista, Rosjanin, Chińczyk lub
Amerykanin – największe ukojenie duszy i błogość zawsze znajdowali na łonie Boskiej przyrody.
Filozofia Anastazji to filozofia zjednoczenia oparta nie na słowach, lecz na faktycznych zainteresowaniach
różnych narodów. Jak pokazuje życie, jest ona akceptowana przez ludzi róż-
nych narodowości, w tym również i przez Żydów. I ja mam na to dokumentalne świadectwa.
Proponuję przedyskutowanie jej idei, jej filozoficznych dążeń żydowskim analitykom, chrześcijanom
i ideologom patriotycznych ruchów. Proponują, aby zrobili to i liderzy, i szeregowi wyznawcy dużych i ma-
łych konfesji. Już samo dyskutowanie jest twórczym procesem, który może doprowadzić do jedności
przeciwieństw, może prowadzić "ku wspólnemu tworzeniu i radości wszystkich z tego kontemplowania"
– jak Bóg tego pragnął.

Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 16:42:16
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Zdejmijcie Jezusa z krzyża

Od razu chcę uprzedzić, że nie należy mylić nauki Jezusa, misjonarskiej działalności mędrców kościo
łów, z tym okultystycznym zestawem rytuałów, z którym dziś mamy do czynienia. Najwspanialszą nawet
naukę można zniszczyć okultystycznymi sztuczkami.
Jezus, jak państwo sami rozumieją, nie ma z tym nic wspólnego.
Mało tego, On z powodu działań okultystów i naszego niezrozumienia do tej pory wisi ukrzyżowany.
Nieprzypadkowo poświęciłem kilka rozdziałów sile energii ludzkiej myśli, dzięki której ludzie mogą
kształtować obrazy. Jeśli dla was jest to zrozumiałe, to odpowiedzcie, jaki jest najbardziej wyraźny wizerunek
Jezusa w waszych myślach oraz w myślach większości wierzących ludzi? Badania wskazują na
obraz ukrzyżowanego Jezusa.
Wyobrażenie krzyża zobaczycie w każdej prawosławnej i katolickiej świątyni. Kto i w jakim celu wymyśli
ł taki okultystyczny, chytry wybieg? Czy Jezus pragnął, żeby właśnie taki jego wizerunek był fundamentalny,
górował nad innymi? Oczywiście, że nie!
Jednak my, właśnie my, mocą swoich myśli kontynuujemy projektowanie ukrzyżowania, podkreślam:
nie zmartwychwstanie, lecz ukrzyżowanie. Całujemy też nie zmartwychwstanie, lecz krzyż. Tym samym
trzymamy Go na krzyżu. Ten tak prosty okultystyczny sposób wykorzystuje energię kolektywnej
ludzkiej myśli przy kształtowaniu obrazu.
Jezus więc skazany będzie na wiszenie na krzyżu dopóty, dopóki nie zrozumiemy i nie zdejmiemy
Go swoimi myślami, dopóki nie przestaniemy się poddawać okultystycznym fortelom. Już u zarania podczas
kształtowania się religii kapłani do każdej z nich starali się wprowadzić swoje doktryny i okultystyczne
rytuały.
Każda religia, nawet najbardziej prawa, nawołująca do dobra i miłosierdzia, po wprowadzeniu przez
kapłanów drobnych zmian stawała się ich najmocniejszą bronią.
Za pomocą tego mechanizmu całkowicie podporządkowali sobie całą ludzkość, podjudzając przeciw
sobie narody aż do całkowitego ich zniszczenia. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj. W wielu religiach
i dzisiaj obecne są rytuały i doktryny, których sens, stopień wpływu na ludzkość znane są tylko kapłanom.
Projekcja ukrzyżowanego Jezusa w myślach mnóstwa ludzi tworzy się dzięki okultystycznemu rytua
łowi.
Także sami ludzie, którzy urzeczywistniają taki zarys, a dokładniej mówiąc: ich dusze, pozostaną
ukrzyżowane dopóty, dopóki oni będą projektować ukrzyżowanie.
Zbiorowa myśl o ukrzyżowaniu jest na tyle mocna, że przenika nawet w ciała współczesnych ludzi.
Krwawiące rany Jezusa, od czasu do czasu pojawiające się na ciałach niektórych wierzących, nazywane
są zagadką stygmatów. Wielu naukowców twierdzi, że stygmaty – krwawiące rany – są powikłaniem
choroby psychicznej. Ja bym jeszcze do tego dodał, że to nie jest choroba konkretnego człowieka, ale
części społeczeństwa, a pierwszą jej przyczyną jest prowadzony przez kapłanów okultystyczny rytuał.
Jednak zamiast próbować do końca zrozumieć to zjawisko, przedsiębiorczy ludzie budują na nim
swój biznes.
44
I tak na przykład w argentyńskim mieście San Nikolas żyje stygmatyczka Gladys de Motta, dooko-
ła jej domu żwawo handlują wszystkim, co wprost lub choćby nie bezpośrednio jest z nią związane.
Syberyjski starzec powiedział:
– Mordowanie się ludzi nawzajem i to, co nazywacie terroryzmem, jest wynikiem doktryny egipskich
kapłanów, wdrożonej do wielu małych i dużych religijnych wyznań.
To oni wymyślili doktrynę o tym, że prawdziwe Boskie życie człowieka jest nie na Ziemi, ale gdzieś
tam w innym wymiarze. To oni wymyślili obraz raju poza stworzoną przez Boga Ziemią. Doktryna ta powoduje,
że w większości religijnych fanatyków rodzi się pogarda do ziemskiego życia i przy wcale niedu-
żym wpływie na ich psychikę gotowi są zabijać siebie i innych.
Wieloma frazami, różnymi słowami próbuje Anastazja przekazać tę informację. Nie wszyscy zrozumieją
to, co ona powiedziała. Nie wszyscy zrozumieją moje słowa. Ty, Władimirze, i twoi czytelnicy powinniście
uważnie pomyśleć nad tym, co powiedziano, dołączyć swoje przykłady i dowody. Różne języki,
zlewając się w jedność, zdołają uwolnić ludzi. Przyjrzyjcie się wnikliwie źródłom dzisiejszych wojen
i przejawom terroryzmu, a jasno zobaczycie wpływ potwornej doktryny.
* * *
Przez jakiś czas syberyjski starzec kontynuował ten temat i, jak mi się wydawało, był lekko zdenerwowany,
czasami wstrzymywał swoja mowę, szybko głaskał wiszący na jego piersi kawałeczek cedru
i wracał do tego, że my sami powinniśmy zobaczyć i odczuć przejawy rytuałów i doktryn. "Żadni duchowi
nauczyciele nie zdołają wybawić od nich ludzi, jeśli oni sami nie zaczną się zastanawiać i nie nauczą
się ich rozpoznawać" – mówił dziadek. Myślę, że zrozumiałem wagę jego stwierdzeń, zdecydowałem się
więc przeanalizować zjawisko terroryzmu w naszym życiu. W przyszłości razem to rozstrzygniemy, ja tylko
rozpocznę.

Terror

W ostatnich latach fala terrorystycznych aktów zalała wiele krajów. Jeszcze z naszej pamięci nie
zostały wymazane tak straszne, jak ten z 11 września 2001 roku w USA.
Do strasznego aktu terroru doszło 23-26 października 2002 roku w Rosji, kiedy terroryści zaatakowali
teatr i wzięli ponad 800 osób jako zakładników. Pomiędzy tymi dwoma przeprowadzonymi na ogromną
skalę aktami doszło w różnych zakątkach Ziemi do mniej "widowiskowych", które zabrały niejedno
ludzkie życie.
Za każdym razem rządy różnych państw surowo osądzają terrorystów. Służby specjalne zapewniają
nas, że winni na pewno będą ukarani i stosują coraz bardziej stanowcze środki ostrożności. Już zosta
ła stworzona międzynarodowa koalicja do walki z terroryzmem, jednak terror się nie zmniejszył, wręcz
odwrotnie, staje się coraz bardziej wyrafinowany i wzrasta jego skala. Mam wrażenie, że rządy i służby
specjalne wielu państw ktoś przez cały czas umiejętnie kieruje na fałszywy trop. Nie tak dawno w Rosji
był nagłośniony główny organizator i prawdziwe źródło wielu aktów terrorystycznych.
W czasie przetrzymywania zakładników 23-26 października główne stacje telewizyjne pokazały
wiele komentarzy i wywiadów. Została również podana informacja w imieniu głównego sztabu, którą
przedstawił wiceminister spraw wewnętrznych Rosji.
Szpakowaty, dostojny człowiek mówił konkretnie, jak wojskowy. Jego frazy były przemyślane i wypowiedziane
z uczuciem, a to znaczy, że jego myśl pracowała wystarczająco prędko i precyzyjnie.
To właśnie on jako pierwszy oznajmił: "Mamy do czynienia z fanatyzmem religijnym". Wielu na tę
frazę nawet nie zwróciło uwagi. Dla niewielu rozumiejących była ona jak grom z jasnego nieba. Po raz
pierwszy, i to z ust ministra spraw wewnętrznych, padła nazwa jednej z fundamentalnych podstaw terroryzmu.
Później ogłoszono kolejną myśl: islamski fundamentalizm. Zaczęły pojawiać się pogłoski, że właśnie
islamscy fundamentaliści wypowiedzieli wojnę chrześcijanom i judaizmowi, a mówiąc konkretnie,
Izraelowi, Rosji i Ameryce.
Jak walczyć z religijnym fanatyzmem? Proponuję popatrzeć na tę sytuację bardziej wnikliwie i spokojnie.
Określmy przede wszystkim, czy on występuje tylko w islamie, czy również w innych religiach?
Oczywiście, że i w innych. Odwołajmy się do historii. Przypomnijmy wielokrotne wyprawy krzyżowców,
czyli chrześcijan, przypomnijmy imiona wielu męczenników, gotowych w imię jakichś tam religijnych do-
45
gmatów składać w ofierze własne życie. Po śmierci byli beatyfikowani, stawali się świętymi. Absolutnie
oczywisty staje się ten fakt, że nie religia, lecz konkretne dogmaty wdrożone w różne religie zmuszają ludzi
do zlekceważenia własnego życia. Natomiast sami fanatycy-samobójcy są przekonani, że nie lekcewa
żą życia, lecz przechodzą do prawdziwego.
Jak to się odbywa? Wśród wierzących, muzułmanów lub chrześcijan, zawsze można wyodrębnić
grupę najbardziej oddanych pewnym dogmatom. Potem za pomocą rytuałów można wzmocnić ich wiar
ę, doprowadzając aż do fanatyzmu. Takim sposobem otrzymujemy biorobota, wierzącego w to, czego
ani sam nie może zobaczyć, ani nie jest w stanie zrozumieć.
A dalej, ci, którzy znają prawa rządzące psychiką, dobrze wiedzą, jakie guziki na tym biorobocie nale
ży przycisnąć, więc naciskają. Nie paluchem oczywiście. Po prostu wskazują obiekt, który należy zniszczyć
w imię Boga. Bioroboty same rozpoczynają opracowywanie operacji zniszczenia i ją realizują. Ich
własne życie na Ziemi już nie ma dla nich wartości, przecież święcie wierzą, że przechodzą do lepszego,
niebiańskiego.
I dopóki istnieje doktryna o dobru istniejącym nie na Ziemi, lecz gdzie indziej, żadne służ-
by specjalne ani wojsko nie zlikwidują terrorystów-samobójców. Wyobraźmy sobie, że służby specjalne
wszystkich wiodących państw połączyły się i zniszczyły terrorystów co do jednego. No i co to zmienia?
Narodzą się nowi. Przecież istnieje doktryna, która ich produkuje.
Jakie więc jest wyjście? Oczywiście należy stosować tradycyjne środki ostrożności. Jednak przede
wszystkim trzeba zrozumieć zgubność i zlikwidować doktrynę wydającą na świat coraz to nowych terrorystów.
Zrozumieć! To teraz jest najważniejsze! Inaczej walka z terroryzmem stanie się sytuacją anegdotyczną.
Jeśli taki fanatyk uprowadza samolot i kieruje go ku jakiemuś obiektowi, to z nim pertraktują,
mówiąc, że są gotowi spełnić jego żądania. Natomiast ci od rozmów nawet nie wyobrażają sobie, że
żądania tego fanatyka to nie jego cel. Jego celem jest zginąć i przenieść się do pozaziemskiego raju.
Dogmat o pozaziemskim raju ma wpływ również na ludzi niewierzących. Dogmat ten urzeczywistnia
się dzięki wspólnej myśli ludzi różnych wyznań. On wywiera najbardziej zgubny wpływ na całą ludzkość
już niejedno tysiąclecie.
* * *
To, co teraz powiem, może się wydawać nieziszczalnym marzeniem, nawet fantazją – jedynym
bezkrwawym rozwiązaniem problemu może być to:
Arcybiskupi, mufti, przywódcy religijnych wyznań, a w pierwszej kolejności chrześcijanie,
katolicy, muzułmanie powinni bezzwłocznie spotkać się na soborze, wnikliwie ocenić sytuację
panującą w świecie i zmienić w swoich religijnych naukach niszczące życie doktryny. Należy
pomóc religijnym fanatykom, by na nowo posiedli ludzkie odczucie świata, należy zaapelować:
"Tu, na Ziemi, a nie gdzieś tam jest nasz ojciec".
A jeśli przywódcy duchowi się nie zbiorą? A jeśli nie zastosują się do tego apelu?
Nic strasznego.
On już zabrzmiał! Po prostu słowa liderów duchowych konfesji: "Żyjmy w zgodzie" – nikogo już
nie wzruszają.
Stwierdzeniom, że nie mamy nic wspólnego z terrorem, nikt już nie daje wiary, niezbędne jest podj
ęcie bardziej zdecydowanych działań.
Powiedziałem, że taki sobór i apel mogą być ocenione jako nierealne.
No to zastanówmy się, dlaczego tak prosty i realny czyn wydaje się niemożliwy? Dlaczego nie wierzymy
w to, że duchowni, stojący na wysokim szczeblu w religijnej hierarchii, mogą tak po prostu dogadać
się ze sobą? Jeśli oni nie mogą się dogadać, to czego możemy oczekiwać od zwykłych wyznawców?!
Jeśli nie potrafią sami ze sobą się porozumieć, to należy wskazać im drogę poprzez zdrowo myślące
społeczności i rządy.
Niezbędne jest takie porozumienie! Jeśli do tego nie dojdzie, z całą mocą zaczną przemawiać bomby.
Niechaj lepiej zacznie rozum ludzki mówić. Rozum dzieci Boga.
* * *
46
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, iż w Rosji oraz w innych państwach pozytywne zmiany
pod wpływem idei Anastazji mogą zajść jedynie po upływie dłuższego czasu, ludzka świadomość bowiem
zmienia się powoli. Praktyka jednak pokazała, że u wielu czytelników zmieniła się momentalnie.
Zobaczmy, co by się stało z Czeczenią, gdyby rząd Rosji i Duma rozpatrzyły i przyjęły ustawę
o przydziale każdej chętnej rodzinie hektara ziemi dla zagospodarowania na nim swojej rodowej osady.
Takiej, o jakiej opowiadała Anastazja.
To co by się stało z Czeczenią? A to.
Dwadzieścia tysięcy uchodźców, którzy już trzy lata całymi rodzinami mieszkają w namiotach, otrzyma-
łoby swoje dworki. Po trzech latach te same namioty, które dziś stoją na brudnych polach namiotowych,
stałyby już we wspaniałych ogrodach. A ktoś już zdążyłby i dom wybudować.
Kto przeszkadza urzeczywistnić coś podobnego już dziś? Ten, dla kogo jest korzystniejszy nie pokój,
ale coś zupełnie innego. Ten, kto próbuje nie dopuścić do jakichkolwiek pozytywnych zmian w kraju.
Na próżno się staracie, panowie! Chyba nikt z was, nawet w przybliżeniu, nie wyobraża sobie, kim jest
Anastazja, jakich mocy jest uosobieniem.
Powiem jedno: ona nie tylko po prostu twórczo myślała, ale także już stworzyła ten zamysł. Teraz
odbywa się materializacja, a potwierdza to wasze przeciwstawianie temu. Na każdej budowie są śmieci,
lecz je później obowiązkowo sprzątną i zasadzą kwiaty.

Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 16:47:31
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Poganie

Główne oskarżenie pod adresem Anastazji opiera się na tym, że ona niby jest poganką. Bez żadnych
dowodów lub rozstrzygnięć zaproponowanych przez tajgową pustelnicę idei. Chociaż Anastazja
krótko a treściwie nazwała siebie Wedrussą.
No i co wynika z tego, że jest poganką? Japonia do dziś jest pogańskim państwem. Imperium rzymskie
w czasie swojego rozkwitu też było pogańskie. Nasi ojcowie i matki też byli poganami, przy tym nie
zwyczajnymi poganami. W epoce rozkwitu państwa egipskiego i rzymskiego imperium na Rusi jeszcze
była zachowana kultura epoki Wiedyzmu.
To co, mamy być dumni z naszej pogańskiej historii, naszego pochodzenia, czy mamy się tego
wstydzić? Wmawiają nam, że powinniśmy się wstydzić swoich korzeni.
Słowa "pogaństwo", "poganin" przekształcili w słowa – symbole. Symbole czegoś złego i okropnego.
Słowo "chrześcijanin" też zostało słowem-symbolem, ale ono symbolizuje duchowość, przyzwoitość,
światłość umysłu w przybliżeniu do Boga.
Dzisiaj możemy obserwować typ człowieka chrześcijanina, a po owocach jego działalności określać
godność. Możemy oceniać ze względu na dzisiejszy obraz życia...
Lecz nie możemy o niczym przesądzać! Po prostu nie jesteśmy w stanie porównać go z tak znies
ławianym obrazem życia naszych przodków pogan. Ukrywają go przed nami.
W rezultacie wmówili nam z historii naszego państwa coś takiego.
Nasi przodkowie byli jakimiś mrocznymi, okropnymi ludźmi, aż przyszli misjonarze i przynieśli opracowaną
w Izraelu ideologię – chrześcijaństwo.
Rosyjski hrabia Władimir tak po prostu ochrzcił całą Ruś. Niedawno świętowaliśmy tysiąclecie chrztu
Rusi. Tylko co to jest tysiąc lat? Moment na tle miliardów lat. Możemy sobie wyobrazić nie moment,
lecz jeden dzień. To bardzo ważne, by umieć sprężać czas. Teraz zobaczycie, co przy tym mamy.
Budzicie się wspaniałym, słonecznym rankiem i na progu waszego domu widzicie gości. Goście
opowiadają, że wasi rodzice są źli, okropni, są poganami, a należy być chrześcijanami i nie z przyrodą
obcować, lecz za grzechy swoje się modlić, ponieważ wasi rodzice tak nagrzeszyli, że ich grzech przeszed
ł i na was.
A wy natychmiast się zgadzacie ze stwierdzeniami przybyszów i podążacie za nimi do kościoła, ca-
łujecie ręce, prosicie o błogosławieństwo i nawet staracie się nie myśleć o swoich rodzicach. Wymazujecie
ich ze swojej pamięci, pozostawiając tylko jedno określenie –"okropni poganie".
Taki oto fragment otrzymujemy przy obrazowym sprężeniu czasu.
W przeciągu minionego tysiąclecia naszą uwagę skupiano na ogromie różnych zdarzeń: opowiadano,
kto z kim walczył, jakie wspaniałe budowano obiekty, kto z kim się żenił wśród hrabiów lub królów,
47
kto i jakim sposobem osiągał władzę. Natomiast w porównaniu ze stosunkiem do własnych rodziców, do
ich kultury, to nie odgrywa istotnej roli. Cała reszta zdarzeń, kataklizmów i niedoli będzie jedynie wynikiem
tego najważniejszego – zdrady swoich rodziców.
"Ależ my nie zdradzaliśmy rodziców – powie ktoś – zdarzenia przecież miały miejsce ponad dwa
tysiące lat temu, a w tych czasach żyli zupełnie inni ludzie".
No cóż, mogę zmienić frazę i poszerzyć czas. Sedno jednak i tak się nie zmieni, jeśli powiem w taki
sposób.
Wasza daleka, bardzo daleka pramamusia była poganką. Ona kochała i rozumiała przyrodę. Ona
znała Wszechświat i znaczenie wstającego słoneczka. Ona urodziła ciebie...
Ciebie, dalekiego, dalekiego, urodziła we wspaniałym rajskim ogrodzie. Cieszyła się na twój widok
urodziwa pramamusia i ojciec twój był szczęśliwy z twego przyjścia na świat.
Jakże pragnęli oni, twoi prarodzice, żebyś ty, tak daleki od ciebie dzisiejszego, uczynił wspaniałą
przestrzeń jeszcze bardziej wspaniałą. Byś uczynił tak, żeby ta wspaniała przestrzeń przyszła do ciebie
dzisiejszego, dotarła, upiększając z pokolenia na pokolenie, i ty dzisiejszy mógłbyś mieszkać na Ziemi
przemienionej w Boską, rajską planetę. Oni robili to właśnie dla ciebie.
Tak, byli poganami i rozumieli poprzez przyrodę myśli Boga. Twoi dalecy, bardzo dalecy mama i tata
wiedzieli, jak uczynić ciebie szczęśliwym. Wiedzieli to dlatego, że byli poganami.
Ojciec twój zginął w nierównej walce z cudzoziemskimi najemnikami, walcząc o twoją przyszłość.
Mamę spalili na stosie za to, że nie chciała zmieniać twojej wspaniałej przyszłości na dzisiejszy dzień.
Lecz dzień dzisiejszy nadszedł... a potornkowie tych pogan dziś, klękając, całują ręce potomków
tych, którzy palili ich matki i zabijali ich ojców. Całują, piszą pieśni o nieujarzmionej Ojczyźnie. Âpiewają
pieśni o słowiańskim duchu, pełzając niewolniczo na kolanach już drugie tysiąclecie.
Jaka wolność? Ocknijcie się, wy, znajdujący się pod tysiącletnim brzemieniem, otumanieni jak narkotykiem
obcą ideologią! Ocknijcie się, kto tylko może, i pomyślcie, jak mogło tak się stać, że Anastazja,
syberyjska pustelnica, Rosjanka, powiedziawszy zaledwie kilka słów o rosyjskiej historii, od razu napotka
ła opór, i to nie gdzie indziej, ale właśnie w Rosji?!
Jeśli ten kraj nie jest podbity przez zamorskich ideologów, to kto w takim razie stawia opór? Wychodzi
na to, że sami Rosjanie przeciwstawiają się nawet wspomnieniu o swojej przeszłości, o swoich
rodzicach. Tak jakby oni, Rosjanie, całkowicie postradali zmysły.
Lecz nie, niecałkowicie, i o tym świadczą listy, pieśni i wiersze, i milionowe nakłady książek z wypowiedziami
Anastazji. Serca Rosjan zaczynają bić unisono z sercami ich dalekich i bliskich rodziców,
którzy marzyli o szczęściu dla swoich dzieci. Przeciwstawianie się prowokują najemnicy i ich zwolennicy.
Jacy najemnicy? Jacy zwolennicy najemników? A czy państwo na serio myślą, że zmiany obrazu życia
całego rosyjskiego narodu swoim jednym słowem dokonał jakiś tam rosyjski kniaź zwany Władimirem?
A do tego niezbyt mocno siedzący w swoim hrabiowskim fotelu? Tak siedział, siedział i nagle mówi: "Tak
sobie myślę, bracia, wypadałoby nam wszystkim zapomnieć kulturę swoich rodziców i przekształcić się
w chrześcijan". A naród z natchnieniem odpowiada: "Pewnie, już zbrzydła nam kultura naszych przodków,
do dzieła, kniaziu, ochrzcij nas". Absurd? Pewnie, że absurd. Tak naprawdę kniaź Władimir próbowa
ł wzmocnić swoją władzę drogą zmiany religijnego światopoglądu starożytnych Słowian, tworząc dla
tego celu panteon pogańskich Bogów. Pogańskie wyznania jednak nie były w stanie objaśnić zachodzących
zmian społecznych: usprawiedliwić materialnej i społecznej nierówności, eksploatacji człowieka
przez człowieka i Boskiego namaszczenia dla władzy kniazia. To wszystko zmusiło kniazia Władimira ku
zaspokojeniu jego własnych politycznych ambicji do wybrania dla rosyjskiego ludu obcej religii. I nie jest
sekretem, że jego wybór padł na bizantyjski wariant chrześcijaństwa, przewidywał on bowiem faktyczne
podporządkowanie kapłaństwa władzy kniazia, bez względu na prawne podporządkowanie patriarchatów
w Konstantynopolu. Nas zapewniano, że on to uczynił na rzecz edukacji i dobrobytu na Rusi.
Wszyscy wiedzą, że zmiany ideologii łączą się z trudnościami, kataklizmami społecznymi i przelewem
krwi. Tu zaszła niezwykła zmiana ideologii, szybko zmienione zostały religia, kultura, obraz życia
i układ społeczny.
Jeśli porównać rewolucję 1917 roku z tym, co zaszło w tych czasach, to wtedy była rewolucja do
kwadratu. A jeśli i wybuchła po tej rewolucji krwawa wojna domowa, to ona była wojną domową do kwadratu.
Lecz w tych dawnych czasach nie istniały wojny domowe, nie było ich tylko dlatego, że w pogań-
48
skiej Rusi mieszkali tylko poganie. Opowiadają nam o przeciwstawianiu się, w tym również o zbrojnym
przeciwstawianiu się chrześcijan i pogan Rusi, lecz jeśli cała Ruś była pogańska, to skąd wzięli się w niej
chrześcijanie? Oni przyszli z najemnikami z zewnątrz. Kniaź Władimir w tym czasie nie był najmocniejszym
kniaziem. Pewnie, że miał na utrzymaniu drużynę. Ale z historii wiemy, że dla każdej mniej więcej
poważnej wojskowej wyprawy drużyna ta była niewystarczalna. Zawsze niezbędne było wsparcie ludu.
Pospolite ruszenie w starożytnej Rusi zawsze było główną wojskową siłą.
Lecz o jakim pospolitym ruszeniu możemy mówić, jeśli cały naród był przeciwnikiem chrztu?
Czy to najemnicy z zewnątrz? Na pewno! Tylko czy mogło być w budżecie kniazia tyle środków, żeby
wynająć i opłacić całą armię? Na pewno nie było! Ale on je otrzymał. Od kogo?
Od wystarczająco juź w tamtym czasie bogatych patriarchów Rzymu i innych państw, które przyję-
ły chrzest.
W rezultacie tysiąc lat temu na pół rosyjski kniaź Władimir w zamian za wzmocnienie swojej władzy
pozwolił cudzoziemcom emisariuszom na prowadzenie propagandy na terytorium Rusi, na czynienie
intryg i prowokacji. A następnie pozwolił rozprawić się fizycznie z ruskim narodem.
Ruś, jak się okazało, była bardziej wytrzymała niż rzymskie imperium i nie bardzo poddawała się
tej propagandzie. Dlatego kniaź wzmocnił swoją drużynę najemnikami i przy pomocy tych cudzoziemców
wymordowano część niepokornego ludu.
Oponenci mogą powiedzieć, że to tylko jedna z wersji. Nie, panowie ideolodzy, to jest historyczny
obiektywizm. Można go udowodnić, nie posiadając nawet fenomenalnej zdolności Anastazji i jej wiedzy
historycznej. Teraz mogę to wam udowodnić ja, zwykły człowiek, a to znaczy, że wielu prostych ludzi też
będzie mogło to rozstrzygnąć.
Powiedzcie, panowie, zwolennicy okultystycznych ideologii, ile milionów słowiańskich ojców i matek
spaliliście żywcem na stosach? Podajcie swoja liczbę, nawet zaniżoną. A może powiecie, że tego nie
było, że nie paliliście? Było! O tym i w waszych źródłach jest wspomniane. Przypomnijcie sobie.
Już w XV wieku na soborze mędrcy zza Wołgi wystąpili z propozycją zakazu karania śmiercią heretyków.
Spójrzcie, minęło już pięćset lat od chrztu, a Słowianie nadal stawiali opór. Kary śmierci nie znieśli,
a tych starych mędrców zza Wołgi dotknął zły los.
Jednak jeśli chcecie państwo moją opowieść rozpatrywać jedynie jako wersję, no to proszę bardzo.
Tylko rozpatrywać będziemy jako wersję również wasze stwierdzenie i wtedy porównamy je z moją
wersją.
Porównując, od razu można zauważyć, że ta druga nie podlega żadnej logice: ona bazuje jedynie
na stwierdzeniach, które wymagacie, by odbierać jako prawdę. Po drugie, nie możecie dostarczyć absolutnie
żadnych dokumentów, które by potwierdzały na przykład składanie przez pogan na Rusi ofiar z ludzi.
Pokażcie narodowi archeologiczne świadectwa i odkopcie ofiarne ołtarze. Nic z tego, bo ich nie by-
ło.
Pokażcie księgi pogan, w których wypowiadali oni swoje poglądy na świat. Niech ludzie sami porównują
kultury dwóch cywilizacji. Nie pokażecie? Dlaczego?
A dlatego, że zapoznawszy się z tekstami, ludzie zobaczą tę całą niedorzeczność dzisiejszego obrazu
życia. Więc nie macie dowodu waszej utopijnej wersji i dlatego wymagacie od wszystkich: "Wierz mi
i kropka". Wierz nam, a jeśli nie zechcesz, to otrzymasz etykietkę człowieka niewierzącego, pozbawionego
duchowości. Istnieją natomiast dowody na to, że Ruś została zniewolona za pomocą intryg i siły. Dla
przykładu przedstawię tylko jeden z tej długiej listy. Od tej pory do dnia dzisiejszego można uważać, że
Ruś jest zniewolona. I dziś góruje cudzoziemska ideologia. I dziś Ruś płaci datki. Tylko inna jest forma
płatności: przelewanie kapitału, sprzedaż złóż, zalanie niskiej jakości produktami spożywczymi z eksportu.
I dziś bardzo wnikliwie śledzony jest wskaźnik ideologii.
Tylko jedno jedyne wspomnienie o kulturze starożytnej Rusi wprowadza do działania mechanizm
przeciwstawiania się. W rezultacie trwają w nieskończoność intrygi i ataki na Anastazję.
Mówimy o wolności słowa, to dlaczego tak się boicie jej słów? Próbujecie obmawiać i nie pozwalacie
ludowi zapoznać się z kulturą swojego kraju? A to dlatego, że kultura naszych przodków jest wspania
ła, radosna i wysoce duchowa.
Już przytaczałem opowieść Anastazji o zaślubinach. Dwa tysiące lat temu ten obrzęd istniał jeszcze
na Rusi. Po tej publikacji zaczęły napływać opinie naukowców. Już wspominałem, że w ostatnich
49
czasach naukowcy różnych dziedzin badają wypowiedzi Anastazji. Jedni to robią otwarcie i nawet próbują
opublikować swoją pracę, a inni po prostu przesyłająje do zapoznania się z nimi. Żeby nie narazić ich
na ataki, nie będę podawał nazwisk, przytoczę tylko sedno wypowiedzi.
* * *
"Obrzęd zaślubin istniejący w starożytnej Rusi, przekazany przez Anastazję, jest unikatowym, bezcennym
dokumentem, świadczącym o najwyższym poziomie wiedzy starożytnych Rosjan. Cały obrzęd
bazuje nie na wierze, nadprzyrodzonej sile, ale właśnie na wiedzy tego, co dziś nazywamy nadprzyrodzonym.
Pewne elementy tego obrzędu można zobaczyć wśród różnych narodowości i dzisiaj. W nowoczesnej
interpretacji elementy te jednak mają czysto rytualny i niepewny charakter, nieprzemyślany,
a w rezultacie nie powodują umocnienia sojuszu dwojga zakochanych w tym stopniu, w którym one dzia-
łały przy ich świadomym zastosowaniu. W dzisiejszym wykonaniu niektóre z nich jawią się jako bezsensowne,
bazujące na jakichś tam zabobonach i w najlepszym wypadku mogą być zaliczone do tak zwanych
ezoterycznych działań. Obrzęd, który pokazała Anastazja, doprowadza niezrozumiałe do zrozumienia
wielkiej racjonalności i świadczy nie tylko o wiedzy, ale także o niepokonanym poziomie duchowości
pokoleń poprzedzających Słowian.
* * *
Gdy porównuje się zaślubiny przedstawione przez Anastazję z dzisiejszym obrzędem weselnym,
powstaje odczucie, że współczesne obrzędy należą raczej do nierozwiniętego pierwotnego społeczeństwa,
a ten starosłowiański – do najwyższych pod każdym względem cywilizacji. U wielu narodowości,
w tym u Polaków, jest taki rytuał, jak obsypywanie pary młodej ziarnem. Jedna z matek nowożeńców, albo
babcia, sypie ziarno przed wejściem młodych do domu lub prosto na młodych, zakładając, że w ten
sposób zapewni przyszłej rodzinie dobrobyt.
Takie zachowanie można zaliczyć do zabobonów lub ezoteryki. Inne określenie tu nie pasuje. Jak
znaleźć w tym racjonalność, jeśli ziarna rzucone na podłogę, asfalt lub chodnik przy wejściu do domu –
natychmiast zostaną rozdeptane? Coś innego dzieje się z ziarnem w zaślubinach starożytnych Słowian.
Rytuał ten zawiera od razu kilka konkretnie przemyślanych zadań. Wszyscy, którzy przyszli na ślub młodych:
i krewni, i znajomi, przyjaciele – przynoszą ze sobą nasiona najlepszych roślin i każdy własną rę-
ką sadzi przyniesione ziarenko we wskazanym przez młodych miejscu.
A jeśli już mówić o materialnym dobru, to ono nie jest przewidywane, lecz faktycznie się je osiąga
takim działaniem. W przeciągu krótkiego czasu, godziny lub dwóch, nowożeńcy otrzymują przyszły
ogród, obsadzony najlepszymi drzewami i krzewami i sad z zielonym żywopłotem okalającym ich przestrzeń.
* * *
Nie mniej ważny jest również drugi psychologiczny aspekt tego przedstawienia. Wielu z nas zauwa-
ża polepszenie się stanu psychicznego w kontakcie z przyrodą. Przyjemne uczucia wzmacniają się przy
zetknięciu nie z czyimiś ogrodowymi roślinami, ale właśnie z tymi, które przynależą do ciebie. Jakaż musi
być siła ducha, stan emocjonalny człowieka, który wstępuje do ogrodu, gdzie każde drzewko, krzaczek,
trawka, ziółko – dane dla ciebie, przez twoich rodziców, krewnych, przyjaciół!
Dzisiaj możemy się tylko tego domyślać, ponieważ chyba żaden z żyjących teraz ludzi nie ma stworzonej
podobnej przestrzeni. Widocznie nie tylko materialny dobrobyt, ale także właśnie wewnętrzne pozytywne
emocje, będące wynikiem tego przedstawienia, odgrywały główną rolę.
* * *
W ezoterycznej literaturze dużo się mówi o energiach Kundalini, o czakrach. Informacja ta koncentruje
naszą uwagę głównie na możliwości istnienia czakr. W istnienie energii miłości, energii miłosnego
pragnienia mężczyzny do kobiety i na odwrót nikt nie wątpi.
Większość ludzi odczuwało wpływ tej energii na sobie, jednak ani teoretycy przeszłości, ani dzisiej-
50
sza nauka nie wskazują na możliwość kierowania tą energią przez człowieka. W obrzędzie przedstawionym
przez Anastazję po raz pierwszy pokazano, jak człowiek może kierować, transformować i zachowywać
tę energię.
Faktycznie, młodzi zakochani materializują energię miłości, która do nich zeszła lub w nich weszła.
Przy pomocy tej energii kształtują wokół siebie całą przestrzeń, którą widzą i odczuwają. Oni pozostawiają
tę wielką energię przy sobie na wieki.
Dlaczego dla nich to było możliwe, a w dzisiejszej rzeczywistości nie? Statystyczna współczesna
zakochana para spędza czas, zwiedzając kluby, odosobniając się na spacerach i w domu, i najczęściej
jeszcze przed zawarciem ślubu rozpoczyna współżycie seksualne. Głównym celem większości zakochanych
jest oficjalna rejestracja swoich stosunków w urzędzie lub w kościele. Wystarczająco konkretnych
planów dalszego życia zakochani, jak pokazują badania, nie budują. Jeśli nawet ktoś próbuje nakreślić
wspólne działanie po ślubie, to szkice te mają raczej abstrakcyjny charakter. Psychologowie zaznaczają:
każde z młodej pary ma nadzieję, że po połączeniu ich własne życie zostanie polepszone przez partnera
lub partnerkę. Każdy oczekuje, że wzniosły, wypełniający życie stan miłości będzie trwał i po zawarciu
ślubu. Jednak miłość przemija. Otaczająca nas przestrzeń powszednieje i nie tylko nie przypomina
o stanie zakochania, ale wręcz zaczyna drażnić swoją pospolitością i prymitywnością.
Rozdrażnienie rodzi się też do siebie nawzajem. Mało kto podejrzewa, że to rozdrażnienie nie jest
przyczyną zachowania zakochanych po zawarciu związku. Niezadowolenie powstaje w rezultacie nieumiej
ętnego wykorzystywania stanu miłości.
* * *
Praktyka pokazuje, że w zachowaniu miłości lub chociażby szacunku do siebie nie pomogą żadne
świeckie przepisy i kościelne straszenie. Spróbujmy dać logiczne naukowe wytłumaczenie zachowania
zakochanych z opowieści Anastazji. Przede wszystkim zadziwia samo wyznanie miłości: "Z tobą, moja
piękna Bogini, mógłbym stworzyć Przestrzeń Miłości na wieki", mówił on do swojej wybranki. Jeśli serce
dziewuszki odpowiadało miłością, to odpowiedź brzmiała: "Mój Boże, jestem gotowa pomagać tobie
w wielkim Stworzeniu". To porównajmy to z dzisiejszymi oświadczynami zapisanymi przez znanego poet
ę, który najbardziej precyzyjnie charakteryzuje stosunek do energii miłości: "Kocham cię, co więcej
jeszcze mam ci powiedzieć...". Możemy tu zaobserwować, że w pierwszych oświadczynach od razu przewidywany
jest konkretnie określony wielki czyn – kształtowanie Przestrzeni Miłości.
Faktycznie, to naukowa materializacja miłości.
W drugich oświadczynach stwierdza się tylko fakt: "kocham cię", a dalej nie przewiduje żadnych
czynów. On i ona po prostu nie wiedzą, jak i na co wykorzystać energię miłości.
* * *
Zakochani z opowieści Anastazji razem zgodnie przystępują do kształtowania Przestrzeni Miłości
dla siebie i swoich przyszłych swoich pokoleń.
Oni się odosabniają, nawet mogą nocować w szałasie, na wybranej przez siebie działce, ale seksu
nie uprawiają. Co to jest? Może rytualna wstrzemięźliwość?
Religijne wyznania wielu narodów nakazują takie zachowanie. Są one i w świeckiej etyce. Czyli
młodzi zakochani nie powinni do rejestracji ślubu lub rytuału kościelnego rozpoczynać współżycia. Jednak
większość zakochanych lekceważy religijne zakazy i społeczny osąd. Dlaczego? Najbardziej wiarygodną
odpowiedzią może być brak logiki w wymogach społeczeństwa i religii. Brak jasnego wytłumaczenia,
a jeszcze dokładniej: wiedzy o sednie energii miłości.
Energia miłości uaktywnia cały kompleks uczuć człowieka, przyspieszając procesy myślenia. Energi
ę tę można porównać z najwyższym szczytem natchnienia, przewidującego dalsze działanie.
Zakochani starożytnej Rusi dzięki najwyższej kulturze ludzkich stosunków, dzięki wiedzy, naturalnym
sposobem kierowali energię miłości i popęd seksualny w dzieło tworzenia przestrzeni dla przyszłego
wspólnego życia."
* * *
51
"Uczynić lepiej to, co tworzy dwoje zakochanych, przy pomocy naukowych poszukiwań chyba nie
jest możliwe. Âwiadectwem tego przypuszczenia jest stwierdzenie Anastazji: «Nie w siłach świata nauki
stworzenie nawet podobieństwa wspaniałego dworu, także dlatego, że istnieje przepis Wszechświata: jedynie
Stwórca miłością natchniony mocniejszy jest od wszystkich nauk miłości pozbawionych»".
"Logiką, racjonalizmem, najwyższą duchowością i kulturą bytu przesycone są wszystkie czyny
uczestników zaślubin w opowieści Anastazji. Jakże ubogo wygląda przy tym nowoczesne wesele, podczas
którego najważniejszy jest biesiadny stół, z obfitością jedzenia i alkoholu".
"Przekazane baśnie, obrzędy starożytnych pogan albo, mówiąc słowami Anastazji, obrzędy Rusi
epoki Wiedyzmu, głęboko nasycone emocjami, sensem i informacją, przewyższają wszystkie znane nam
starożytne mity, charakteryzujące historyczną przeszłość. Przed nimi blednie nawet powszechnie znane
Słowo o wyprawie Igora".
"Swoimi opowieściami o pogańskiej Rusi Anastazja tak faktycznie otwiera przed nami wysoce duchową
kulturę, nieznaną nam do tej pory. Fundamentalnie zmienia istniejące w świecie nauki wyobrażenie
o historii nie tylko naszego kraju, ale również całej ludzkości. Tak niespodziewany i fundamentalny
nawrót, łatwość, z jaką został uczyniony, zaskoczył wielu wybitnych naukowców. Żeby jakoś się utrzymać
w ramach osiągniętego statusu naukowego, wielu z nich próbuje sprawiać wrażenie, że nic się nie
stało i że z taką informacją jeszcze się nie zapoznali.
Są podobni do strusia chowającego głowę w piasku. Informacja jest naprawdę bezcenna i sensacyjna
i coraz bardziej staje się potrzebna społeczeństwu" .
* * *
Przytoczyłem, szanowni czytelnicy, wypowiedzi niektórych naukowców badaczy. Jak widać, wszyscy
potwierdzają wagę informacji zawartej w wypowiedzi Anastazji. Mówią także o zaskoczeniu świata
nauki, lecz zaskoczenie to jedno, a czym innym jest przeciwstawianie się i podejmowanie kroków, by nie
dopuścić do rozpowszechnienia tej informacji, która rzuca światło na historię naszego państwa, słowiańskiego
narodu.
Kogoś przeraża nasza możliwość dotknięcia kultury i wiedzy naszych prarodziców. Kogo? Pod czyim
naciskiem, zgodnie z jakim programem działają i dziś ci, którzy nazywają naszych prarodziców barbarzyńskimi
poganami, ci, którzy przemienili wielkie słowo "poganie" w coś, co ma znaczenie okropności
uwsteczniania?
I cóż, nasi historycy zgodzili się z takim określeniem? Zgodzili się. Ale to nie są nasi historycy. Czy
oni w ogóle zasługują na miano historyków? Jeśli do tej pory nie potrafili nam powiedzieć nic konkretnego
o historii odległej jedynie o tysiąc lat, a przy tym obrażają tamte czasy lub zgadzają się na ich obra-
żanie, to już nie są historycy Rosji, lecz zdrajcy lub najemnicy działający na czyjąś korzyść.
I nie trzeba już na nich więcej polegać. Musimy sami, własnymi siłami, po odrobinach, po analogiach
odtworzyć własną przeszłość, zrehabilitować swoich prarodziców i siebie. A jeśli tego nie zrobimy,
to...
* * *
Wielu czytelników książek z serii Dzwoniące Cedry Rosji już rozpoczęło pisanie dla swoich dzieci
rodowej księgi. Ktoś może zapragnie wypowiedzieć swoje zdanie także o historii starożytnych Słowian,
powiedzieć swoim dzieciom, od kogo pochodzimy. Tylko co możemy napisać o naszej przeszłości? Czy
będziemy pisać o tych bredniach, które nam wmawiano?!
A może nic nie będziemy pisać o przeszłości, tak jakby jej nie było? Nie, to się nie uda.
Wtedy bowiem zamiast nas ktoś inny będzie ją znów i znów podawać naszym dzieciom tak, jak mu
to pasuje.
Ktoś sobie pomyśli: "W jaki sposób my, prości ludzie, nie naukowcy historycy, będziemy mogli odtworzyć
historię dwóch lub trzech tysiącleci wstecz?".
To się uda! Ponieważ będziemy ją odtwarzać nie na zamówienie, ale z potrzeby umysłu i serca.
Ja rozpocznę, lecz razem spróbujmy pozbierać mity, pieśni, fakty i analogie, co kto będzie mógł, i
rozpocznijmy formowanie historii swojego rodu. Zacznijmy razem logicznie myśleć, wtedy nawet po
analogii będzie można dużo odtworzyć. Według analogii to tak się robi.
52
* * *
Dwa tysiące lat przed nami istniało wielkie imperium rzymskie. Działało prawo rzymskie, senat i
imperatorzy. Miasta imperium upiększały epokowe budowle i wtedy już w stolicy był wodociąg. Były biblioteki,
rozkwitała sztuka. Imperium rzymskie prowadziło wiele wojen.
Na tle rozwiniętych państw w przedchrześcijańskich czasach prawie całkowicie brak informacji o istnieniu
państwa rosyjskiego, o jego ustroju, terytoriach i kulturze.
Może ono nie istniało? Pewnie, że istniało. Wiadomo ze źródeł historycznych, że w momencie chrztu
Rusi były już miasta i hrabstwa. A kniaź Władimir, za którego ochrzczono Ruś, wcale nie był pierwszym
kniaziem. Te same źródła mówią o jego ojcu, kniaziu Âwiatosławie.
Ruś więc istniała za czasów imperium rzymskiego. Istniały i miasta, i mnóstwo zamożnych osad.
Właśnie bardzo zamożnych, dlatego że miasta starożytnej Rusi powstawały nie tylko jako stolice hrabstw,
ale i jako rzemieślnicze i handlowe centra, obsługujące mnóstwo okolicznych osad. Przy biednych
osadach nie powstają miasta. Ich budowy nie byłoby komu finansować, a w przyszłości nie miałby kto
konsumować tego, co wyprodukowało miasto.
* * *
A teraz spróbujmy określić, czy mocnym, czy słabym państwem była Ruś przedchrześcijańska?
Załóżmy, że bardzo, bardzo słabym. Do tego jeszcze historycy twierdzą, że Ruś była podzielona na drobne
księstwa udzielne, które stale ze sobą walczyły.
Lecz znowu rodzi się pytanie: jeśli przedchrześcijańska Ruś była słabym, rozdzieranym konfliktami
państwem, to dlaczego nie spróbowały jej podbić potężniejsze mocarstwa?
Była słaba w porównaniu z innymi, nie wspominając już o imperium rzymskim. Nie sprawiałoby trudności
podbicie jej, zamienienie w kolonię i czerpanie z niej zysków. Ale tu właśnie zaczyna się tajemnica
i zagadka.
W historycznych dokumentach rzymskiego imperium i innych potężnych krajów tych czasów nie
odnotowano napaści na Ruś. Wiemy, że w momencie chrztu Ruś była samodzielnym, przez nikogo nie
podbitym państwem.
Dlaczego więc nikt nie próbował podbić pogańskiej Rusi? A może posiadała ona ogromną,
wspaniale zorganizowaną i wyposażoną armię? Nie, nie posiadała. Nawet za kniaziów były jedynie
drużyny, które znacznie ustępowały liczebnością rzymskim legionom.
Nigdy nie uda się nam poznać prawdy historycznej, jeśli już u podstaw przyjmie się fałszywe
wymysły o pogańskiej Rusi, a tym bardziej o Rusi epoki Wiedyzmu. I przeciwnie, wszystko wraca na
swoje miejsce, jeśli przyjąć i zrozumieć na odwrót.
Ruś epoki Wiedyzmu, sprzed powstania hrabstw, była wysoce duchową, wysoce zorganizowaną
cywilizacją. Właśnie tą "zagubioną" na Ziemi cywilizacją, o której później będą
opowiadane legendy.
Nieprzypadkowo nazwałem starożytną Ruś nie państwem, lecz cywilizacją, dlatego że w tamtych
czasach za wzorzec państwowości uważane były Egipt, Rzym, w których rządzili kapłani-zwierzchnicy i
wzbogacona dzięki niewolnikom szlachta. Społeczny ustrój Rusi był wtedy bardziej doskonały i cywilizowany
niż w Egipcie i Rzymie.
Niewolnictwa na Rusi w ogóle nie było. Nie było również odrębnych, walczących ze sobą księstw
udzielnych. Ruś składała się ze wspaniałych rodowych osad. Decyzje podejmowane były na wiecu –
ludowym zebraniu, a informacje roznosili mędrcy. Ale popatrzcie, jak podmienili pojęcia, zniekształcając
sens wyrazu "cywilizacja". Egipt, w którym całym ludem rządzili kapłani i faraoni, nazywali mocnym,
wysoko rozwiniętym, cywilizowanym państwem, a Ruś tego samego czasu – zacofaną, niecywilizowaną,
słabą, nie posiadającą państwowości. Co za kombinatorzy! Jeśli nie było niewolnictwa, rządu despoty, to
znaczy nie było i państwa, i to jest niecywilizowane?
I znowu zadaję to samo pytanie.
To dlaczego w takim razie nikt nie podbił Rusi? Próby podbicia Wedrussów na pewno się zdarzały.
Lecz ci, którzy próbowali to uczynić, zawsze starali się wymazać nawet z własnej pamięci wynik tych
prób. Oto, co opowiedziała Anastazja o jednej z ich wypraw sprzed ponad dwóch tysięcy lat. [...]



[Uff, koniec cytatów, dzięki za uwagę i wyrozumiałość. Bóg Anastazji = Natura, itp. Pozdrawiam wszystkich wiosennie]
kapitan
Wysłane: 22 marca 2012 19:15:27
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401
 " To nie różne narodowości stale walczą ze sobą, ale różne ideologie, wykorzystujące narodowości! " - AA z książki wkleił

---------------------

   Pozwolę nie zgodzić się z takim stwierdzeniem. Ideologie jako takie tworzone są przez ludzi i tylko ludzie walczą ze sobą powołując się, opierajac się na ideologiach. Nie ma idei bez człowieka , twórcy idei . Ludzie tworzą narodowości i ideologie, tak więc walka jest nie pomiędzy tworami umysłu a między ludżmi tworzącymi odmienne i konfliktogenne ideologie. Idea to myśl . Materializuje się wtedy , kiedy ludzie uznają ją za prawadziwą i konieczną do realizacji bez względu na cenę. Nie widziałem i nie wiem nic o jakiś bytach ideowych prowadzących ze sobą walkę . Wiem , znam i widzę ludzi walczących ze sobą w imię przeciwstawych sobie inetersów - idei. Bez człowieka z patologiczną czynnością umysłu ideologie nie miałyby racji bytu . Wszystkie dotąd wytworzone przez ludzi ideologie nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Wniosek jest prosty ;- chore ludzkie umysły tworzą chore ideologie a potrzebny jest do tego ROZUM. Tego niestety jak do tej pory ludziom brak w jak największym stopniu. Walczą ze sobą głupi , mądrzy współpracują symbiotycznie.

     Takie jest moje zdanie.

Ateista Aktywista
Wysłane: 22 marca 2012 22:32:33
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
     
Idea wiąże się z idealnością i uniwersalnością - może być tworzona przez narodowości.
Ideologia już traci na uniwersalności. Tworzy ją mała grupa ludzi, której nie należy utożsamiać z całą narodowością. Zatem omawiane zdanie wydaje się raczej prawdziwe. Można by je odczytać jako "To nie różne narodowości stale walczą ze sobą, ale różne jednostki wykorzystujące narodowości". Chore jednoski - chore ideologie, zgadza się. Rozumne jednostki - rozumne ideologie. Czy ideologia Anastazji (wegetarianki, kapitanie ;-)   ) jest rozumna? Dla mnie tak.

kapitan
Wysłane: 23 marca 2012 00:56:57
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401
 " Czy ideologia Anastazji (wegetarianki, kapitanie ;-)   ) jest rozumna? Dla mnie tak." - AA

-----------------

    No tak , ja za mało wiem o tym co zawarte jest w tych książkach bo żadnej dotąd nie przeczytałem stąd pewne rozbieżności w podejściu do sprawy .

 Samo zapoznanie się z recenzjami nie daje pełnej wiedzy o nich , tylko pogląd recenzenta. Niestety trzeba poczekać aż ściągnę sobie na kompa wszystkie i chociaż jedną przeczytam , będzie łatwiej dyskutować.

   Czy idea wiąże się z idealnością i uniwersalnością ? - nie zawsze i nie te ,które znamy. Ideologizowanie rzeczywistości , to tak jakby chcieć ją zaczarować w nasz ludzki nie mający za wiele z rzeczywistością wspólnego sposób, tylko po to, by odpowiadała naszym wyobrażeniom o niej.

   Jednostka zasze była twórcą " wielkich " idei , wynalazków , odkryć. Nigdy narodowości ,większe zespoły ludzkie. One raczej wcielały je w życie mniej lub bardziej udolnie . Przeważnie mniej.  Co do rozumu , to stare powiedzenie mówi ,że każdy głupi swój rozum ma . Nie wiem czy teraz jesteśmy w stanie zdefiniować coś co wykracza na razie poza zasięg naszych możliwości umysłowych. Zmierzamy ku temu ale droga jest kręta ,długa i kosztowna a powinniśmy mówiąc za klasykiem " prostować ścieżki Pana " (Natury).

   Nie wiem czy gdy już jak zakładam , osiągniemy " mądrość " ideologie będą do czegokolwiek potrzebne.  Jaka jest idea Natury ? - Jest bo jest. " Jestem , który Jestem " - I H W H .

   Na razie bardzo nieudolnie próbujemy opisać po swojemu rzeczywistość otaczającego nas świata i to dopasowując swoje urojenia do zjawisk nie mających z nimi nic wspólnego.
    Posłużę się i podeprę myślami niedocenianego we współczesnej nauce prof. W. Sedlaka;

 

   " Kto zresztą zgłębił do końca tajemnice materii, skoro brak teorii powstania cząstek elementarnych?

     Kto może zapewnić ,że poznane przez biologów życie nie wymaga kompletnego odwrócenia pojęć zbyt sfizykowanych ?

     Kto w ogóle jest władny orzekać o życiu i świadomości z daniem gwarancji ,że tak jest prawdziwie ?

     Kto w ogóle ma prawo bez cienia wątpliwości zabierać głos o rzeczywistości przyrodniczej, skoro głębiej myślący fizycy stawiają pytanie, czy mamy świat przez nas wymyślony czy rzeczywiście obiektywny ? "

  

     " Materia jest od strony fizyki pytajnikiem.  Życie  - jest niewiadomą od strony biologii. Człowiek - biologicznie i psychologicznie to istotą nieznaną. "

 

    " Dla kogo są prawa , dla przyrody czy dla człowieka ? To przecież człowiek wymyślił kodeks praw przyrody ,do których ona coraz bardziej stara się nie stosować . Nadawanie praw przyrodzie przez człowieka jest bzdurą zarozumiałości.  Natomiast prawa tworzone przez ludzi dla ludzi mogą być bezprawiem z obowiązkiem wykonania. " ( bo - " dura lex, sed lex " ? - hahaha )

 

                                                                                              "  S C I O   N I H I L  M E  S C I R E  "

kapitan
Wysłane: 23 marca 2012 12:18:51
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401
  " Ale co w tej sytuacji dzieje się właśnie z religiami? Otóż każda z nich stara się jak najszybciej nabrać
mocy, zdobyć jak najwięcej wyznawców. W rezultacie, kiedy dojdą do wniosku, że zyskały wystarczająco
mocną pozycję, dwie ideologie niechybnie przystąpią do walki. O tym świadczy historia nie kończących
się konfliktów. Ludzkość jednak jak zaczarowana wciąż popełnia te same błędy." -  jw

----------------------------

      Zwłaszcza to ostatnie zdanie jest oddaniem rzeczywistego stanu umysłów ludzi , którzy nie wyciągają żadnych nauk ze swojej własnej splamionej krwią aż granic wytrzymałości zdroworozsądkowej. Kto lub co za taki stan rzeczy jest odpowiedzialne ? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie ,że to jest normalne bo takim nie jest. Inna sprawa ,że ludzie jak wynika to z historii ,tego zdrowego rozumu nie posiadają , chociaż cały czas starają się wmówić innym że posiadają .

  S. Staszic wiedział ,że " ludzie żadnego własnego rozumu nie posiadają ".  Wiedział i opisał to w " Rodzie ludzkim ", dziele jak zwykle niedocenianym ale tylko ze względu niezrozumienie tego co tam jest napisane.

   Popełnia ludzkość wciąż te same błędy ,bo nie wie jaka jest główna przyczyna popełniania ich.  A szuka nie tam gdzie trzeba. Zresztą współcześni podobnie jak ich poprzednicy są wielce przekonani ,że żadnych wielkich błędów nie popełniają .  Kryzys rozumu jest widoczy na każdym kroku.  Religie też są rezultatem schorowanych umysłów a ich kontynuacja świadczy tylko ,że nic w tej materii się nie zmienia po mimo dość dużego postępu technicznego.

kapitan
Wysłane: 23 marca 2012 12:29:07
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401

        "  Coraz bardziej rzeczywisty dla wielu ludzi zamieszkujących planetę staje się kres rozwoju cywilizacji ziemskiej.
AIDS, narkomania, przestępczość, katastrofy technologiczne pożerają ludzi. Większość ludzi zamieszkujących Ziemię jest pozbawiona możliwości korzystania z produktów spożywczych nie szkodzących zdrowiu, picia czystej wody, oddychania czystym, a nie zanieczyszczonym powietrzem.
A co się stanie, gdy ci ludzie uzyskają informacje o prawdziwej przyczynie społecznych i technologicznych kataklizmów? Gdy pojawią się liderzy, którzy wskażą im faktycznych winowajców smutnej sytuacji
planety, rozszyfrują grę, jej cele i zadania?" - jw

--------------------------------------

      Do tego celu podpisuje się takie rzeczy jak  ACTA i wywołuje sztucznie konflikty zbrojne , epidemie, prowadzi zkłamane badania , szkodliwa politykę finansową , oszukańcze gry gospodarcze itd. itp.

kapitan
Wysłane: 23 marca 2012 16:28:57
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401

        " Kto przeszkadza urzeczywistnić coś podobnego już dziś? Ten, dla kogo jest korzystniejszy nie pokój, ale coś zupełnie innego. Ten, kto próbuje nie dopuścić do jakichkolwiek pozytywnych zmian w kraju. Na próżno się staracie, panowie! Chyba nikt z was, nawet w przybliżeniu, nie wyobraża sobie, kim est. Anastazja, jakich mocy jest uosobieniem." - jw

----------------------------------------------

        AA, odpowiesz na te pytania  ?

kapitan
Wysłane: 23 marca 2012 17:45:12
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 18-01-2009
Posty: 5 384
Punkty: 12 401
  " Niewolnictwa na Rusi w ogóle nie było. Nie było również odrębnych, walczących ze sobą księstw
udzielnych. Ruś składała się ze wspaniałych rodowych osad. Decyzje podejmowane były na wiecu –
ludowym zebraniu, a informacje roznosili mędrcy. Ale popatrzcie, jak podmienili pojęcia, zniekształcając
sens wyrazu "cywilizacja". Egipt, w którym całym ludem rządzili kapłani i faraoni, nazywali mocnym,
wysoko rozwiniętym, cywilizowanym państwem, a Ruś tego samego czasu – zacofaną, niecywilizowaną,
słabą, nie posiadającą państwowości. Co za kombinatorzy! Jeśli nie było niewolnictwa, rządu despoty, to
znaczy nie było i państwa, i to jest niecywilizowane? " - jw

---------------------------

    Tu się mogę zgodzić , podobnie wyobrażam sobie sytuację w przedchrześcijańskiej Polsce.  W " Starej basni " J.Kraszewskiego jest ten stan doskonale opisany . Jest i u nas dużo takich miejsc , które świadczą o wysokiej kulturze naszych pogańskich przodków ,jedank "ogniem i mieczem " przez wieki wytępino z pamięci ludzkiej te czasy i wpojono nowe a niektóre pozostałości zaadoptowano.

  

    AA,   przekonałeś mnie właśnie do lektury tych książek , ale będę krytyczny wobec tych wszystkich rzeczy , które kłóciły się będą ze zdrowym rozsądkiem i faktami historycznymi , wiedzą w tym temacie.  Rozumiem ,że wiedza została znacznie zniekształcona jednak nie wszędzie i nie cała.

   Przez analizę tekstów do syntezy faktów.

Ateista Aktywista
Wysłane: 23 marca 2012 21:50:55
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Ależ, kapitanie, właściwie to nie zadałeś mi żadnego pytania, a dla komentarzy mam niewiele do dodania. Co do czytania krytycznego - oczywiście, sympatyzowanie nie powinno przeszkadzać w samodzielnym myśleniu. Nie ma to - tamto.
Ateista Aktywista
Wysłane: 22 kwietnia 2012 21:50:50
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
http://www.youtube.com/watch?v=p73ivEfefYI  Jan Suzin

Wypowiedź zmarłego dziś Jana Suzina przypomniała mi pewien fragment "Anastazji" (to ten podkreślony).


"Walka z negatywnymi zjawiskami prowadzona jest coraz aktywniej, ale tego, co negatywne, nie
ubywa. Dlaczego? Dlaczego życzenia narodu, dążenia Prezydenta nie pokrywają się z rzeczywistością?
Czyż nie czas, abyśmy wszyscy spojrzeli prawdzie prosto w oczy i wyciągnęli następujący wniosek:
walka jest prowadzona tylko z konsekwencjami, a nie z przyczynami, które je zrodziły? Czyż nie pora, by
otwarcie Pan przyznał, że istnieje w naszym kraju obca społeczeństwu ideologia, rozumiejąc, że wiele
negatywnych procesów jest inspirowanych przez określone siły? Pan, jako były funkcjonariusz służby
bezpieczeństwa, nie może o tym nie wiedzieć.
Narody są zwodzone przez te siły do takiego stopnia, że zaczynają nieadekwatnie odbierać rzeczywistość.
Najprostszy przykład: reklama. Zarówno uczeni psychoanalitycy, jak i prości ludzie rozumieją:
zmasowana reklama jest niczym innym, jak tylko mechanizmem, potężnie oddziałującym na psychikę
człowieka. Za pomocą tego mechanizmu można zmusić ludzi z wielu krajów do stosowania w pożywieniu
szkodliwych dla zdrowia artykułów spożywczych, noszenia niewygodnej odzieży, głosowania na określonych
polityków. I ten mechanizm kolosalnego oddziaływania na masy znajduje się niejako w Pańskich
rękach, w rękach rządu kraju. Czy tak? Stanowczo nie! On ma innego pana. Za próby uporządkowania
tej kwestii od razu posypią się oskarżenia o naruszanie wolności słowa. Te zarzuty wysuną ci, którzy
w istocie nie zakładają wolności słowa w odniesieniu do narodu. Środki masowego przekazu znajdują się
faktycznie w rękach magnatów finansowych.
55
I potworne kłamstwo wpajają całym narodom, ukrywając się za cynicznym wytłumaczeniem, że reklamodawcy
opłacają całą telewizję, wszystkie ciekawe programy, które "wy tak lubicie oglądać". Ale żadni
reklamodawcy nie opłacają pracy telewizji. Oni tylko przekazują telewizji część zebranych od ludzi pieni
ędzy, które wliczyli w cenę swoich towarów, na pokrycie kosztów reklamy w telewizji, radiu i na środkach
transportu oraz reklamy zewnętrznej. W ten sposób cały naród opłaca pracę telewizji, kupując produkty
spożywcze, a właściwie chemiczno-spożywcze – z uwagi na dodatek chemii i niskiej jakości towary
masowej konsumpcji. Opłaca nieudolne i ewidentnie banalne programy telewizyjne i seriale, propagujące
wzorzec maniakalnie zatroskanego neandertalczyka.

Nauka obrazowości – w czyich rękach znajduje się ideologia kraju?

Od zawsze ideologie państw powstawały za pośrednictwem mechanizmów oddziaływania na ludzką
społeczność poprzez wzorce, poprzez ukrytą starożytną znajomość nauki obrazowości. Ktoś z naukowców
może zauważyć, jakoby takiej nauki w ogóle nie było. Ale ona istnieje. A jej obecność określa
się nie chęcią naukowców, lecz samą istotą człowieka. Człowiek jest tak skonstruowany, że myśli – a myśli
kształtują obraz.
W ostatnich czasach istnienie nauki obrazowości często wiąże ze starożytnym Egiptem. Historii
znane są fakty, gdy za pomocą tworzonych przez kapłanów obrazów państwa odzyskiwały niepodległość
albo przejmowano władzę nad całymi ludami.
Podobną wiedzę próbowały zdobyć służby specjalne hitlerowskich Niemiec, a w okresie radzieckim
– trzynasty wydział specjalny KGB.
Dzisiejsi specjaliści od wizerunku politycznego Zachodu, a teraz już i nasi intuicyjnie wykorzystują
elementy tej nauki. Stąd i wyrażenia: "stworzyć image", "tryb życia", "wzór myślenia", "wizerunek kandydata".
Dla ekspertów od wizerunku politycznego nie jest ważne, jakie są wewnętrzne dążenia kandydata,
jakim jest człowiekiem, dobrym czy też złym specjalistą. Za pieniądze i za pomocą mass mediów socjotechnicy
kształtują wizerunek, który powinien się spodobać narodowi. I ludzie głosują w wyborach nie tyle
na człowieka ile na wizerunek stworzony przez specjalistów. Jeszcze minie trochę czasu, a będziemy
głosować na gumowego posła i gutaperkowego prezydenta.
Największym kunsztem ekspertów zdecydowanie wyższej rangi w tej dziedzinie jest kształtowanie
wizerunku państwa i całych narodowości.
W wielowiekowej historii ludzkości znajdziemy masę przykładów rządzenia państwem za pomocą
obrazów. Najbardziej jaskrawy i zrozumiały przykład działalności wysokiej klasy specjalistów w zakresie
polityki – "nowoczesnych kapłanów" – dla współczesnego człowieka może stanowić sytuacja, która przydarzy
ła się narodom Rosji w ciągu ostatniego stulecia.
Nastąpił rozpad Związku Radzieckiego – jednego z najpotężniejszych imperiów na świecie. Ale co
poprzedzało stworzenie ZSRR, a następnie jego rozpad?
Przed powstaniem ZSRR stworzono porywający wzorzec przyszłego socjalistycznego, a zatem
i komunistycznego państwa. Właściciele ziemscy, przemysłowcy zaczęli stanowić w tym wzorcu krwiopijców
ludu robotniczego. W Rosji jeszcze panował car. Monarchia zdawała się niezachwiana. Jednakże
w tym samym czasie już działał wzorzec przyciągający swoich zwolenników, którzy znajdowali przeróż-
ne drogi zniszczenia monarchii i stworzenia nowego państwa. Według nowego wzorca.
Rozpad ZSRR również poprzedzało ukształtowanie obrazu ZSRR jako państwa totalitarnego i rozwa
żano konieczność stworzenia nowego – szczęśliwego, wolnego, demokratycznego państwa na wzór
zachodni. Rząd, przywódcy państwa zaczęli być przedstawiani w roli krwiożerczych ciemięzców wolności
i ludu. Ustrój socjalistyczny – stał się ustrojem nie do przyjęcia, prowadzącym w ślepy zaułek. Stworzone
przez reżyserów, aktorów i artystów malarzy wizerunki komunistów, na których wychowywały się
całe pokolenia, odsunięto na bok. A co w zamian?
Powstałą próżnię zaczęły wypełniać obrazy rozkwitających biznesmenów, bandytów, prostytutek,
hollywoodzkich piękności. Młodzież stara się naśladować ich nawyki i zachowanie. Kryterium powodze-
56
nia bezwarunkowo staje się dobrobyt materialny. Kto i jak go zdobył – to się nie liczy. Całemu narodowi
obwieszczono konieczność budowania rozwiniętego demokratycznego państwa, lecz przy tym przemilczano
i wciąż się przemilcza problemy nie do pokonania istniejące za granicą: narkomanię, kolosalną korupcj
ę, pogorszenie stanu ekologii, depresję psychiczną, spadek liczby urodzeń i wiele innych.
Kobiety odmawiają rodzenia, jeśli nie widzą przyszłości dla swoich dzieci.
Narody demokratycznych krajów nie widzą świetlanej przyszłości, lecz nowocześni kapłani muszą
przedstawić demokrację w obecnej istniejącej formie jako jedyny przystępny dla ludzkiej społeczności
ustrój. Dlaczego? Dlatego że w warunkach dzisiejszej demokracji najłatwiej jest sterować. Najłatwiej
schować się za wolnością słowa, wolnością biznesu, wolnością wyboru i wciskać narodowi ciemnotę.
I czyni się to nie przypadkowo, ale celowo i z rozmysłem. Z jakim wzorcem sympatyzujecie, tacy i sami
się staniecie.
Tym specjalistom w zakresie polityki wiadomo, co będzie się dalej działo z całym narodem. Nazwanie
po imieniu inicjatorów kataklizmów, które miały miejsce w Rosji, nie jest trudne. Wystarczy prześledzić,
dokąd za każdym razem wypływają cenne zasoby ludzkie i materialne.
Po rewolucji 19l7 roku ogromna fala emigracji na Zachód uniosła z Rosji solidny kapitał, historyczne
kosztowności i tradycje, ale rzecz najważniejsza – zasoby ludzkie.
Po rozpadzie imperium sowieckiego reformy i mamiący wzorzec pełnych dobrobytu cywilizowanych
krajów przejęły i przejmują nadal nasze materialne i intelektualne zasoby.
Lecz najsmutniejszy jest fakt iż nowoczesny wzorzec, stworzony dla naszego państwa, powołany
jest do zniszczenia kraju i narodów w nim zamieszkałych. Do tego wcale nie jest potrzebna wojskowa interwencja.
Działa siła bardziej znacząca niż materialna broń. Działa wzorzec. Stworzona kombinacja, którą
już dzisiaj mogliby określić analitycy. Jest ona zupełnie nieskomplikowana. Spróbujmy się nad nią zastanowić.
Co teraz budujemy? Dokąd zmierzamy? Specjaliści od polityki mówią: "Budujemy rozwinięte demokratyczne
państwo na wzór zachodni. A zatem, gdy je zbudujemy, wszyscy będziemy bogaci i szczęśliwi".
"Lecz – słusznie zauważają miliony naszych obywateli – jeżeli na Ziemi już istnieją i rozwinięte i demokratyczne
i szczęśliwe państwa, to czy nie prościej od razu tam wyjechać?". I wyjechały miliony do
Niemiec izraela, Ameryki i wyjeżdżają nadal, dostarczając tym krajom intelektualnego i materialnego kapita
łu. A tam – stają się niewolnikami. Wzorzec działa!
A cóż mają robić ci, którzy pozostali w kraju?
"Budować rozwinięte demokratyczne państwo i stawać się bogatym" – mówi wzorzec. Ale cóż dla
tego budowania powinien robić współpracownik Wydziału Kontroli Ruchu Drogowego? Sprzedawca
w sklepie? Urzędnik administracji? Dla wielu jest to niezrozumiałe. Jak stać się bogatym, otrzymując wynagrodzenie
w wysokości trzech, pięciu tysięcy rubli, też nie wiadomo. A przecież wielu już w jakiś sposób
wykorzystało dobry moment, jeżdżą drogimi samochodami, budują luksusowe wille, odwiedzają drogie
kurorty. Jakoś oni wykorzystali dobry moment.
I zaczyna korzystać z okazji cały kraj. Sprzedawcy i nabywcy, drogówka i urzędnicy, oficerowie
i żołnierze, nauczyciele i studenci. Lecz ci, którzy znają naukę o działaniu wzorców, tylko się śmieją z takich
wysiłków: "Korzystajcie z sytuacji, szczególnie wy, którzy macie szlify, gdyż potem będziecie tworzyć
służbę bezpieczeństwa wewnątrz służby bezpieczeństwa". Walczymy nie z przyczynami, ale ze
skutkami, wzorzec już odegrał swoją rolę. Jest on w stanie bez przeszkód przenikać do umysłów polityków
i generałów, urzędników wysokiej rangi i ludzi prostych. Dla tego wzorca nie istnieją graniczne straż-
nice, zamknięte drzwi gabinetów. Porwie on rosyjską dziewczynę z odległej wsi do zamorskiego kraju,
zwabi do jakoby szczęśliwego życia i zmusi do uprawiania prostytucji na Cyprze, w Izraelu lub Nowym
Jorku. Dla tego niby szczęśliwego życia zmusi urzędnika do brania łapówek, a policjanta – do wejścia
w układy z przestępcą. Wzorzec ten to ogromna energia. A nasi politycy ciągle powtarzają i powtarzają,
umacniając tym samym zgubny dla kraju wzorzec: "rozwinięte demokratyczne kraje", "cywilizowany Zachód".
Ludzie zdają sobie sprawę: z krajem dzieje się coś niedobrego, dlatego też odnoszą się ze zrozumieniem,
kiedy Pan, Władimirze Sylwestrowiczu, dąży do zaprowadzenia porządku, lecz jak to zrobić?
Samo wzmacnianie władzy w linii pionowej tu nie wystarcza. Umocnił Pan linię pionową władzy, lecz tym
samym umocnił Pan nie tylko swoją władzę, lecz również władzę wzorców.
Tysiące urzędników uzyskały większą władzę, lecz znajdując się pod wpływem wzorca, sami tego
57
nieświadomi, będą działać na korzyść wzorca. Na korzyść tego, kto go stworzył. A jego twórcy już zdecydowali,
że los Rosji jest przesądzony. Ich działania stały się zuchwałe i otwarcie bezczelne. Dla utrwalania
swojej władzy, poparcia zgubnego dla kraju image'u skierowano do Rosji specjalnie przygotowanych
ekspertów.
Oświadczam oficjalnie, że na terytorium Rosji działają specjalnie wyszkoleni ludzie, których
zadaniem jest obserwacja i w razie konieczności dokonywanie korekty ideologicznego elementu
państwa. Jak sądzę, Panu Prezydentowi też o tym wiadomo.
Pomyślmy, dlaczego w ciągu ostatnich lat w literaturze pięknej, kinie, w telewizji w naszym kraju tak
mało pozytywnych wzorców? Wzorców zdolnych porywać ludzi, prowadzić za sobą, pomagać w budowaniu
przepięknej przyszłości dla dzieci. Przecież jeszcze pamiętamy i żyjemy tymi wzorcami, a nasze
dzieci?
Wmawiają nam, że to taki popyt większości: wszyscy ludzie chcą oglądać tylko hollywoodzkie piękności,
filmy o bandyckich porachunkach, informacje o krwawych wydarzeniach. Kłamstwo! Ludzie tego nie
chcą! Mówią nam: nie chcesz – nie patrz, nie podoba się – nie słuchaj. Niby wolność wyboru. Ale to niezupe
łnie tak. A raczej – absolutnie nie tak. Wyboru faktycznie brak! Ani dzieci go nie mają, ani dorośli,
a już tym bardziej nie mają go ludzie w podeszłym wieku. Jeżeli nie będziesz w życiu twardym, cynicznym,
bezdusznym człowiekiem – droga ku namalowanemu dobru zamknięta. A innej drogi nie ma. Czy
nie tak dzieje się wokół Pana? Albo wokół nas? Całe te bachanalia narzuca się specjalnie. Już dawno
opracowano specjalne ukryte mechanizmy doboru. Poeci, pedagodzy-nowatorzy, reżyserzy, pisarze, którzy
odważyli się tworzyć pozytywne obrazy Rosji, okrutnie są prześladowani. Dla nich po prostu wszystko
jest zamknięte.
Czyni się tak właśnie pod pozorem walki z sekciarstwem, prowadzonej przez zachodnie służby
specjalne. Podobne oświadczenia można usłyszeć z ust nie tylko oficerów rosyjskich służb specjalnych,
lecz również działaczy społecznych i politycznych.
Co do wyższych urzędników administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej – zatem Pańskiej administracji;
tak na przykład zastępca szefa administracji Surkow w wywiadzie udzielonym jednej z gazet
oświadcza:
"Przeciw Rosji prowadzona jest tajna wojna przez te kręgi w Ameryce, Europie i na Wschodzie, które
widzą w naszym kraju potencjalnego przeciwnika. Uważają oni za swoją zasługę prawie bezkrwawy
kollaps Związku Radzieckiego i próbują rozszerzyć sukces. Ich cel – to zniszczenie Rosji i zapełnienie jej
ogromnej przestrzeni przez wiele niezdolnych do działań quasi-państwowych tworów".
Podobne stwierdzenie jest absolutnie logiczne chociażby z tego względu iż siły, które spowodowa-
ły rozpad ZSRR istnieją i zupełnie naturalne jest, że odniósłszy zwycięstwo na określonym etapie, nie wyciszą
się i obowiązkowo będą z powodzeniem kontynuować natarcie.
I tutaj szczególnie ważna jest nie tyle konstatacja faktu, ale zrozumienie mechanizmu, poprzez który
dokonuje się niszczącego oddziaływania.
Już wiemy: rozpad ZSRR nastąpił nie pod wpływem interwencji zbrojnej, ale wskutek ideologicznej
manipulacji ludnością. Ideologia – oto główny mechanizm, za pomocą którego można zniszczyć lub
wzmocnić każde państwo. Jednak każda ideologia może oddziaływać na masy, jeżeli jest dobrze skonstruowana
i osadzona struktura oddziaływania. Ona istnieje, ale nie jest nasza: działają poprzez nią nie
nasze wzorce. A gdzie się podziała nasza? My ją zniszczyliśmy!
W ZSRR istniała – oprócz ideologicznych instytutów i centrów transmisji ideologicznych wydziałów
KC KPZR i Ministerstwa Kultury, prasy – ogromna sieć, obejmująca pałace i domy kultury, rejonowe
i wiejskie kluby.
Instytucje te umożliwiały milionom młodych obywateli udział w bezpłatnych zajęciach w kołach amatorskiej
twórczości artystycznej. W ramach tych zajęć wygłaszano odczyty, przeprowadzano zebrania.
Przyjęta w państwie ideologia docierała do mas i stawała się zrozumiała.
W początkowej fazie pierestrojki, kiedy ideologia się zmieniła, sieć tych instytucji zlikwidowano, zaprzestając
ich finansowania.
Trudno sobie wyobrazić, aby jadący autostradą kierowca samochodu, zorientowawszy się nagle,
że jedzie w niewłaściwym kierunku, zamiast zawrócić i pojechać we właściwym, zaczął nagle rozbierać
swój samochód na części. Jednak właśnie coś podobnego miało miejsce w kraju. Kiedy społeczeństwo
zdecydowało (nie bez pomocy określonych sił, oczywiście), że podążamy w niewłaściwym kierunku, to
58
zamiast zawrócić i wykorzystać już istniejący mechanizm, po prostu go zniszczono. A co w zamian?"

Ateista Aktywista
Wysłane: 5 maja 2012 22:35:11
Ranga: Początkujący
Grupy: apostaci , Uzytkownik zarejestrowany

Przyłączony: 03-01-2010
Posty: 219
Punkty: 171
Na razie kolejny fragment "Anastazji", za jakiś czas spróbuję więcej konkretów napisać w wątku "Nowy Ład".
Podkreślenia moje.


Nie na próżno mówią: dzisiaj do kraju importuje się z zagranicy do 40% niektórych gatunków żywności.
Taka sytuacja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. A zatem cóż nas czeka? Ot
co.
Do 2005 roku oczekuje się zmniejszenia liczby ludności wiejskiej o 25%, co jeszcze bardziej spot
ęguje problem. A dokładniej, uczyni kraj całkowicie zależnym. Przyjdzie wtedy rządowi w zamian za żywność
oddawać nie tylko bogactwa naturalne, lecz również rakiety, bo w przeciwnym razie ludność go rozszarpie.
Wszystko to oznacza, że należy zmienić sytuację w dziedzinie rolnoprzemysłowej: podwoić, a nawet
potroić produkcję. Jednak sposób potrojenia nie może być standardowy, podczas gdy wszystkie propozycje
sprowadzają się w zasadzie tylko do konieczności wyasygnowania dodatkowych subsydiów. Nie
jest jasne, dla kogo mają być te subsydia przeznaczone, skoro zdolnej do pracy ludności wiejskiej pozostaje
coraz mniej i mniej. A skoro tak, to żadne najnowsze technologie, supertechnika nie pomogą. Po
prostu nie ma już komu pracować z ich zastosowaniem.
To znaczy, że najpilniejsze zadanie jest określone: na wsi muszą się pojawić ludzie zdolni do pracy.
Miliony ludzi. Dziesiątki milionów. I żeby jeszcze ci ludzie z miłością pragnęli kontaktu z ziemią. Je-
żeli oni się nie pojawią, mówienie o wszystkim innym będzie w ogóle bezsensowne.
Jednakże dla wielu urzędników pojawienie się tych ludzi graniczy z cudem. Oni w cuda nie wierzą
i nie uwierzyli nawet wtedy, kiedy się zdarzył.
Tak, proszę państwa, zdarzył się cud!
Dzięki tylko jednemu człowiekowi – syberyjskiej pustelnicy Anastazji.
Być może jej słowa wydadzą się komuś nieprawdopodobne i fantastyczne, lecz one działają. Zrodzi
ły w sercach i duszach ludzi zryw nieprzemijający. Dziesiątki tysięcy ludzi w różnych regionach kraju
zechciały urządzić swoją przyszłość na wsi. Zbudować tam swoje rodowe siedziby i zamieszkać na sta-
łe. Liczba tych ludzi wzrasta z każdym rokiem.
Tworzą oni swoje regionalne społeczne organizacje i proszą: DAJCIE ZIEMIĘ! My jesteśmy gotowi
ją zagospodarować.
Ci ludzie zjednoczyli się w społeczną organizację, założoną 5 czerwca 2004 roku na konferencji,
która odbywała się w mieście Władymir.
Konferencja ta pokazała, że po raz pierwszy w postsowieckiej rzeczywistości pojawiła się siła ludowa,
nie mająca obecnie sobie równej. Na sali zabrakło miejsc, ponieważ przyjechało mnóstwo ludzi nie
będących delegatami, lecz chętnych chociażby posłuchać, zetknąć się z tym, co się tam dzieje.
Na konferencji postanowiono założyć i założono ruch narodowy Dzwoniące Cedry Rosji, którego
podstawowym zadaniem stało się poparcie idei dóbr rodowych. Narodowy ruch, który nie jest opozycją
ani względem władz, ani względem partii. Wręcz przeciwnie, pragnie porozumienia ze wszystkimi i mówi:
"Śpieszmy tworzyć".
Powstał ruch narodowy posiadający konkretny, jasny i zrozumiały dla ludu oraz poparty przez naród
program.
Co może uzyskać każde państwo przy realizacji tylko jednego punktu z tego programu?
Punktu pozornie bardzo prostego, w którym jest mowa o jednym hektarze ziemi, a w efekcie nastę-
puje:
* znaczna poprawa sytuacji ekologicznej;
* przywrócenie urodzai jakości gleb;
* rozwiązanie problemu zabezpieczenia ludności kraju w żywność wysokiej jakości;
* znaczny, dwu-trzykrotny wzrost wysokości wynagrodzenia we wszystkich sektorach gospodarki
narodowej przy braku inflacji;
* momentalna zmiana na lepsze sytuacji demograficznej. Uzdrowienie i odmłodzenie ludności;
* rozwiązanie problemu zdolności obronnej kraju;
* zahamowanie odpływu kapitału z kraju, a wręcz przeciwnie, jego przypływ; przywrócenie zasobów
65
intelektualnych;
* znaczące ukrócenie, a w konsekwencji w najbliższej przyszłości wykorzenienie łapownictwa, korupcji,
bandytyzmu i terroryzmu;
* zjednoczenie w jeden potężny związek wszystkich krajów bliskiej zagranicy i krajów byłego
Układu Warszawskiego – Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii, wszystkich państw nadbałtyckich;
* zaprzestanie wyścigu zbrojeń i ścisła współpraca Rosji, USA, wschodnich państw muzułmańskich.
Te wnioski wysnułem nie tylko ja, potwierdzają je także studenci w swoich dyplomowych pracach
(przykład – praca dyplomowa przyszłego prawnika Tatiany Borodinej). Mówią o nich w swoich pracach
naukowcy (na przykład doktor nauk ekonomicznych, poseł trzeciej kadencji Zgromadzenia Ustawodawczego,
profesor Wiktor Jakowlewicz Medykow).
Piszą w dysydenckich broszurach badacze specjaliści i prości ludzie. Ja natomiast postaram się
przytoczyć tu krótkie uzasadnienie do niektórych punktów.
Zatem wyobraźmy sobie: kraj przystąpił do realizacji zaproponowanego przez Anastazję programu.
Każdej chętnej rodzinie oddaje się bezpłatnie w dożywotnie korzystanie jeden hektar ziemi
z prawem przekazywania w spadku, w celu urządzenia na nim swej rodowej siedziby. Wyroby
wyprodukowane w rodowej siedzibie, jak i sama ziemia, nie są obciążone żadnymi podatkami.
Na skutek tego nastąpi:
* Znaczna poprawa sytuacji ekologicznej
Jak wykazała praktyka, ludzie, którzy już otrzymali ziemię pod rodowe siedziby, przede wszystkim
zaczynają wysadzać dziko rosnące drzewa, przeciętnie do 200 na każdą rodzinę. Krzewy, zielone ogrodzenie,
jagodowe – średnio do 2000 sztuk, owocowe – średnio 50 sztuk.
Zdaniem analityków, przy najskromniejszych obliczeniach w przypadku przyjęcia tego programu na
szczeblu państwowym, z właściwą jego interpretacją – rodzin, które zechciałyby budować swoje siedziby
rodowe w Rosji, będzie na początkowym etapie około 10 milionów.
A to oznacza, że już w najbliższym roku, dwóch po przyjęciu programu, bez jakichkolwiek dodatkowych
subsydiów w kraju będzie wysadzone 2 miliardy dziko rosnących drzew, 20 miliardów krzewiastych,
500 milionów owocowych. A to dopiero początek procesu.
* Przywrócenie urodzajności gleb
Jak wiadomo z praktyki, ludzie, którzy otrzymali ziemię nie w krótkoterminową dzierżawę, ale w do-
żywotnie korzystanie, przede wszystkim od razu dążą do przywrócenia glebom urodzajności. Przy czym
robi się to nie tylko za pomocą organicznych nawozów, lecz również w sposób bardziej naturalny – siejąc
w pierwszych latach rośliny tworzące glebę.
* Rozwiązanie problemu zabezpieczenia ludności kraju w żywność wysokiej jakości
Przypomnijcie sobie" walkę o urodzaj" w okresie sowieckim. Przypomnijcie sobie, jak studentów,
uczniów, przedsiębiorstwa wywożono na sprzęt plonów do kołchozów i sowchozów. Też brałem udział
w podobnych masowych przedsięwzięciach: pełłem i sprzątałem cebulę na polach podmiejskiego sowchozu.
Ale w kraju nie było nadmiaru produktów wysokiej jakości. Starsze pokolenie oczywiście pamięta
sprzedawane w sklepach zgniłe w jednej trzeciej ziemniaki i niepozornego wyglądu warzywa.
Potem nastąpił letniskowy ruch. Zaczęto ludziom przydzielać po sześć arów ziemi. I zdarzył się cud.
Dane statystyczne są wszystkim znane. Ludność kraju na własną rękę, bez jakichkolwiek ministerstw i resortów,
zapewniła w 80% produkcję warzyw (niestety, teraz warunki dla letników zaczęły się komplikować:
wzrost opłaty za przejazd, podatek gruntowy od działek, podrożenie energii elektrycznej). I to na
sześciu arach, gdzie nie jest możliwe stworzenie jakiejkolwiek doskonałej ekonomii, posadzenie wysoko
rosnących drzew użyźniających glebę, urządzenie zbiornika wodnego. I to w zasadzie pracując tylko
w dni wolne od pracy i w święta, bez wystarczającego doświadczenia i wiedzy.
Hektar pozwala stworzyć bardziej doskonałą ekonomię. Przy właściwej jej organizacji nakłady pracy
na jeden metr kwadratowy obszaru obniżają się w tym przypadku trzydziestokrotnie. Nie od razu oczywiście
i powtórzę: przy właściwym jej uruchomieniu. W ten sposób i już istniejąca praktyka i teoretyczne
rachunki potwierdzają, że realizacja przedstawionego programu całkowicie zaopatrzy kraj w całą niezb
ędną żywność.
66
Teraz o jej jakości. Należy powiedzieć, że człowiek uprawiający rośliny rolnicze, którymi odżywia
się jego rodzina, nie będzie dodawał do gleby trujących środków chemicznych, nawozów chemicznych.
Nie będzie hodował upraw genetycznie zmutowanych. Całe to świństwo trafia do naszego kraju i jest kupowane
przez ludność wyłącznie z powodu braku żywności. Przy wystarczającej jej ilości na pierwsze
miejsce od razu wybija się jakość. Mam nadzieję, że powiedziałem to w sposób przekonujący?
* Znaczny, dwu–, trzykrotny wzrost wysokości wynagrodzenia we wszystkich sektorach
gospodarki narodowej przy braku inflacji i obniżenie wewnątrzpaństwowych cen na wszystkie
rodzaje towarów. Spadek napięcia społecznego
Ktoś pomyśli: jaki związek może mieć realizacja programu "Dobra rodowe" ze wzrostem pensji, powiedzmy,
sprzedawcy, kierowcy trolejbusu, pielęgniarki lub nauczyciela? Ale on istnieje! A przy tym jest
ścisły i oczywisty.
Pomyślcie sami. Większość przedsiębiorstw zostało wykupionych na własność i znajduje się w rę-
kach prywatnych. Ludzie, których nazywamy oligarchami, osiągają bajońskie zyski, ale kosztem czego?
W zasadzie kosztem minimalnego wynagrodzenia pracowników. A jaki jest sens podnosić to wynagrodzenie,
powiedzmy, z pięciu tysięcy do dwudziestu, jeżeli i tak ludzie ustawiają się w kolejce po pracę?
Ludzie po prostu nie mają wyjścia.
Zupełnie inna jest sytuacja, kiedy rodzina posiadająca własny majątek otrzymuje za pracę w nim
przeciętnie dziesięć tysięcy miesięcznie (co jest absolutnie realne i potwierdzone w praktyce) przy minimalnych
wydatkach na życie. Nie trzeba wnosić opłat komunalnych, marnować czasu na codzienny przejazd
do miejscu pracy i z powrotem, jak również na jedzenie w miejskich barach. Aby żyjącego w majątku
człowieka przyciągnąć do pracy w fabryce lub innej prywatnej firmie produkcyjnej, trzeba by mu zaproponować
płacę minimum półtora, dwa razy przekraczającą dochód, uzyskiwany przez niego z pracy
w majątku i jeszcze zwrócić koszty przejazdów i wyżywienia.
Teraz oligarcha, który sprywatyzował fabrykę lub przedsiębiorstwo, zajmujący się wydobyciem ropy,
może mieszkać nawet w londyńskim zamku (co też ma miejsce) i uzyskiwać dochód do miliona dolarów
miesięcznie, podczas gdy robotnicy, zapewniający mu ten dochód, nie otrzymują nawet tysięcznej
części.
Taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Naturalnie doprowadzi ona do rewolucji, pozbawienia
właściciela jego przedsiębiorstwa i do obalenia rządu, który pozwolił na taką niesprawiedliwość.
Wyjście jest jedno: dzielić się z pracownikami sprawiedliwie. Dobrowolnie oligarcha na to nie pójdzie, ale
w związku z zaistniałymi okolicznościami się zdecyduje.
Mówimy o współzależności właściciela rodowej siedziby i właściciela przedsiębiorstwa przemysłowego.
Ale również ludziom, którzy pozostali w miastach, będą zmuszeni podnieść płacę, aby utrzymać
ich na miejscach pracy. Przecież oni też mają możliwość dokonania wyboru: pracować nadal, mieszkając
tylko w miejskich warunkach, czy podjąć działania zmierzające do obrania innego trybu życia.
I ostatnie pytanie do tego punktu. Dlaczego nie będzie inflacji, wzrostu cen?
Inflacja jest zawsze skutkiem spowodowanym przez konkretne, specjalnie stworzone procesy.
Wzrost cen to tylko następstwo. Przyczyna to wyeliminowanie człowieka z naturalnego trybu życia. łatwo
podnieść ceny na benzynę, artykuły spożywcze, kiedy ludzie nie mają w posiadaniu ani jednego, ani
drugiego. Są całkowicie zależni. Ale spróbujcie podnieść ceny na jabłka człowiekowi mającemu własny
ogród. Absurd.
Benzyna? Tu też jest jakaś granica. Dzisiaj ceny na benzynę są tak wysokie, że obrobienie dwóch,
trzech hektarów ziemi własnym koniem który w dodatku daje pierwszorzędny nawóz – jest znacznie bardziej
korzystne.
* Momentalna zmiana na lepsze sytuacji demograficznej. Uzdrowienie i odmłodzenie ludności.
Jak wiadomo, sytuacja demograficzna w kraju jest katastrofalna. I nawet to słowo nie oddaje jej
w pełni. Jeżeli w kraju w czasie pokoju z roku na rok liczba ludności spada prawie o milion – to jest straszne!
Rządzący w takim kraju winni ukrywać swoje nazwiska przed ludnością i przed potomnymi. Rozmowy
o konieczności zmiany zaistniałej sytuacji są tylko żałosnym bełkotem. To niczego nie zmienia. Zwiększenie
wsparcia materialnego dla rodzących matek jest naturalnie konieczne, ale pomoc materialna równie
ż istotnie niczego nie zmienia.
Historia obejmująca wiele tysięcy lat pokazuje iż kobiety przestają rodzić zawsze wówczas, gdy nie
67
widzą jasnej przyszłości dla swoich dzieci. Przede wszystkim trzeba wyznaczyć dokładnie i jasno przysz
ły rozwój całego społeczeństwa i konkretnie rodziny jako jego podstawowej komórki.
Fundusz " Anastazja " miasta Władymir przeprowadził badanie rodzin, przymierzających się do
urządzenia swych rodowych siedzib. Spośród ponad dwu tysięcy przebadanych 1995 odpowiedziało, że
będą rodzić dzieci. Chciałyby mieć trójkę i więcej.
Ci, którzy nie mogą mieć własnych dzieci ze względu na stan zdrowia, przymierzają się do adopcji
dzieci z domów dziecka. Dlaczego tak się dzieje? Otóż dlatego, że człowiek stwarzający przepiękną żywą
oazę rozumie iż tworzy wieczność i chce, aby jego dzieci też cieszyły się życiem.
Co zaś się tyczy uzdrowienia i odmłodzenia narodu, spójrzmy ponownie, jak to wygląda w praktyce.
Popatrzcie, jak ożywają i młodnieją wasi dziadkowie i babcie, wyjeżdżając wiosną na działki letniskowe.
Zatem czy trzeba jeszcze udowadniać, że ciężarna kobieta, odżywiająca się ekologicznie czystymi
produktami, pijąca czystą wodę, wdychająca czyste powietrze, będzie rodzić zdrowe dzieci? Bez porównania
zdrowsze niż dzisiejsze.
* Rozwiązanie problemu zdolności obronnej kraju. Znaczące ukrócenie, a w konsekwencji
w najbliższej przyszłości wykorzenienie łapownictwa, korupcji, bandytyzmu i terroryzmu
Zdolność bojowa i morale dzisiejszych Sił Zbrojnych, wraz z wojskami wewnętrznymi i milicją, przekroczywszy
punkt zerowy, staczają się do znaku minus. Dla nikogo nie jest tajemnicą, jak problematyczne
jest dla Wojskowych Komisji Rejonowych zrealizowanie planu powołania młodzieży do służby wojskowej.
Uchylanie się od wojskowego obowiązku wśród młodzieży zaczęło być uznawane nie za hańbę, ale
za waleczność. Co bogatsi próbują się wykupić, a biedniejsi – wymigać, posuwając się wręcz do samookaleczenia.
Jakimś sposobem zaciągają do wojska poborowych z najbiedniejszych warstw ludności. Taka armia
nie jest w stanie obronić nikogo i niczego przed poważnym przeciwnikiem. Co więcej, jest ona potencjalnie
niebezpieczna dla samego kraju, który ją utrzymuje.
Spróbujmy się zorientować w następującej kwestii: dla czyjej obrony dzisiaj powołany jest żołnierz
Armii Rosyjskiej? Ojczyzny – pojawi się standardowa odpowiedź. Ale dziś pojęcie Ojczyzny uległo rozmyciu
i wielu osobom trudno jest sobie w ogóle wyobrazić, co to jest Ojczyzna. Całkiem niedawno rosyjscy
oficerowie i żołnierze przysięgali wierność ZSRR, który był właśnie Ojczyzną. Nagle granice się zmieni
ły i część terytoriów nagle stała się absolutnie" nieojczyzną ". Ugrupowania żołnierskie dyslokowane na
tym terytorium tak w ogóle nazywa się najeźdźcami. Pozostaje obrona ludzi na zachowanym terytorium
pod nazwą " Rosja ". Ale jakich ludzi? Urzędników, biorących łapówki, oligarchów? Swojej rodziny? Lecz
jeżeli żołnierz lub oficer pochodzi z biednej rodziny, to przed kim winien ją bronić?
Propaganda na szczeblu państwowym już od ponad dziesięciu lat powtarza, że budujemy" cywilizowane
demokratyczne państwo na wzór zachodni". Teraz wyobraźcie sobie, jak mogą stanąć do walki
rosyjscy żołnierze przeciw wojskom NATO lub USA, jeżeli im już wpojono, że są to przeciwnicy cywilizowani,
rozwinięci, a zatem my jesteśmy nierozwinięci i niecywilizowani? Absurd.
Psychologiczna abrakadabra lub rozmyślna, z premedytacją opracowana taktyka? Za panaceum
na wyjście z tego ślepego zaułka uważa się profesjonalną armię. Jednak to jeszcze większy absurd. Zawodowa
armia, jak wiadomo, składa się z najemników, którzy biorą do ręki broń i strzelają za pieniądze
do tego, do kogo im kazano. Podporządkowują się rozkazom tego, kto więcej płaci.
Historii znanych jest wiele faktów, kiedy władze obawiały się kierować z powrotem do kraju armie,
składające się z najemników. Tak było w starożytnym Rzymie, podobne niebezpieczeństwo istnieje
w USA. Lokalnie jest już ono również i w Rosji.
Armia zawodowa winna nieustannie walczyć i najlepiej nie na terytorium państwa, które ją utrzymuje.
Jeżeli armia wraca do swojego kraju, to nieuchronnie powołają ją siły przeciwstawne istniejącej władzy
albo rozpadnie się ona na wiele grup, z których część przekształci się w bandyckie formacje. Uzbrojeni
najemnicy w przytłaczającej większości nie bywają bezrobotni. Jeżeli nie dać im pracy, znajdą ją sobie
sami i to zgodną z kwalifikacjami. Ponadto armię, składającą się z ludzi pełniących swoją funkcję tylko
za pieniądze, bardzo łatwo przekupić.
Zatem wyobraźcie sobie zagraniczną bazę wojskową, zlokalizowaną w Gruzji, Turkmenii czy na
Ukrainie, której żołnierze otrzymują trzy tysiące dolarów miesięcznie, a nasi tylko pięćset. Ale po co sobie
wyobrażać! Są już przecież konkretne wewnętrzne przykłady. Spójrzcie, jakie mnóstwo wysoko wykwalifikowanych
zawodowo przygotowanych oficerów byłego KGB pracuje teraz w ochronie struktur biz-
68
nesu, w tym również i zagranicznych banków.
Gdzie więc wyjście? Jest jedno jedyne. Trzeba sprawić, aby rosyjscy żołnierze, oficerowie i genera
łowie mieli czego bronić.
* Każdy lejtnant Armii Rosyjskiej, wojsk wewnętrznych i milicji przy nadaniu stopnia lejtnanta,
wraz z otrzymaniem małej gwiazdki na pagonach, powinien mieć prawo otrzymania hektara
ziemi na urządzenie swej przyszłej rodowej siedziby
Przydział ziemi winien być nie na "głuchą prowincję", a na specjalnie wyznaczone przez państwo
elitarne tereny przydzielone pod zasiedlanie. Oficer może wybrać sam w ramach tych terenów swój hektar.
I zasadzić, przyjechawszy na urlop, sam lub razem z rodzicami młody ogród, wykopać staw, wyznaczyć
miejsce pod budowę domu.
I nawet jeśli rozkazy przerzucają go na służbę w różne regiony, a choćby i do innych krajów i nawet
jeśli tymczasem mieszka w oficerskim internacie, koszarach lub w namiocie w warunkach polowych
każdy oficer Rosyjskiej Armii powinien wiedzieć: tam, w wybranym przez niego miejscu, które przypadło
mu do serca, rozkwita wiosną ogród jego małej Ojczyzny. Jego ogród! I dziewczyna, której on się spodoba,
spojrzawszy na gwiazdeczkę na pagonach, będzie wiedziała: jej ukochany ma przyszłość, ma Ojczyzn
ę, ma rodowe gniazdo dla ich przyszłych dzieci.
I nawet gdy będzie musiała tymczasem dzielić niełatwe oficerskie życie ze swoim ukochanym, to
nie ma znaczenia, jeśli chociaż tylko raz na rok przyjadą oni na urlop do swojej małej Ojczyzny i pomarzą,
zaplanują przyszłą siedzibę rodową. Wyznaczą, gdzie powinien być wykopany staw, gdzie postawiony
dom.
I nawet jeżeli będą musieli cały miesiąc swojego urlopu spędzić na swojej ziemi w namiocie, to nie
ma znaczenia, bo będą mogli odczuwać radość z wizji przepięknej przyszłości swojego rodu.
Niech drzewka przyszłego ogrodu będą jeszcze całkiem małe, a zielone ogrodzenie przyszłej siedziby
ledwie widoczne, ale one już są i będą rosły i rozkwitały w oczekiwaniu na nich – swoich twórców.
* Jeżeli żona oficera zajdzie w ciążę, państwo w ciągu trzech miesięcy winno postawić we
wskazanym miejscu na ich ziemi niedużą willę według projektu wybranego przez przyszłych rodziców,
ze wszystkimi wygodami (nowoczesne technologie umożliwiają wykonanie tego)
A żona rosyjskiego oficera spędzi ostatnie miesiące swojej ciąży we własnym domu. Być może bę-
dą w tym domu jej rodzice. Może będzie sama, kontaktując się z miłymi sąsiadami. Jednak, co najważ-
niejsze będą przy niej i w niej tak niezbędne pozytywne emocje. Przecież będzie ją otaczać przestrzeń
małej Ojczyzny. Ojczyzny jej i jej ukochanego.
Nie pojedzie rodzić dziecka do zamorskiego kraju ani nawet do inkubatora, który z jakichś powodów
nazywa się "porodówką". °ona oficera urodzi dziecko w swoim majątku, jak to już robi wiele kobiet.
Niech to będzie pod nadzorem lekarzy, ale w domu, w zwyczajnej przychylnej i sprzyjającej atmosferze,
a nie w fotelu, który słyszał jęki i krzyki setek rodzących.
* Dziecko rosyjskiego oficera winno się urodzić tylko w jego własnej rodowej siedzibie.
I nawet jeśli w tym momencie młody lejtnant będzie gdzieś daleko usłyszy, z pewnością usłyszy,
poczuje pierwszy radosny krzyk swojego dziecka – i nie wejdzie żaden wróg do jego wielkiej Ojczyzny.
On właśnie – młody lejtnant, rosyjski oficer, nie wpuści wroga, ponieważ w sercu jego dużej Ojczyzny jest
jego mała, lecz najbliższa i rodzinna, mała Ojczyzna. Tam jego ukochana w kwitnącym ogrodzie trzyma
za rączkę jego małego syna, próbującego zrobić swoje pierwsze w życiu kroczki.
Społeczeństwo! Nasze społeczeństwo, z którego składa się państwo, już dzisiaj może zrobić tak,
by młoda mama – żona rosyjskiego oficera – nie zastanawiała się, jak ma zdobyć pożywienie dla swojego
dziecka. Ona powinna zostać zaopatrzona. Nie tak, jak żony oligarchów. I nie są jej potrzebne tanie
wynalazki niby drogich aut. Ona będzie mieć więcej – miłość i przyszłość. A najważniejsze jest to, że
dzięki niej odradza się Ojczyzna. To jej główna praca, główne zadanie.
I społeczeństwo powinno płacić jej wynagrodzenie, równe wynagrodzeniu jej męża. To mało, oczywiście,
za jej wielkie stworzenie, lecz niech taki właśnie krok stanie się początkiem dobrej woli społeczeństwa
i państwa.
Taka możliwość istnieje już teraz, tylko nie należy zawracać głowy wyższą ekonomią.
Rurociąg naftowy polewa Rosję dolarowym deszczem. I co z tego, skoro ani jedna kropelka tego
deszczu nie spada na rosyjskiego oficera, jego żonę, dziecko, na jego małą Ojczyznę?
Kto wymyślił takie porządki, ukrywające się za jakoby panaceum na wszelkie nieszczęścia – demo-
69
kracją?
Co to za demokracja, kiedy niezamożni żołnierze lub oficerowie Rosji zobowiązani bronić bogaczy
ich willi na szosie Rublowskiej i masę tym podobnych w innych regionach kraju. Nie demokracja to,
a bredniokrakcja!
I jeżeli nie zmienimy tych bredni – nie będziemy mieli ni obrony, ni ochrony. Nie będzie jej miał ani
prosty obywatel, ani prezydent, a już tym bardziej drobni i wielcy oligarchowie.
Korupcja, narkomania, milicjant, który stał się już legendą wśród ludzi, oraz funkcjonariusz drogówki,
ściągający pobór od kierowców, znikną, jeżeli wykorzenić te brednie.
No powiedzcie, dlaczego pracownik wydziału kontroli ruchu drogowego powinien stać na drodze
i wdychać swoimi płucami przydrożny kurz i spaliny z rur wydechowych przemykających obok niego drogich
i niezbyt drogich aut? Jakby oni wszyscy mądrzy, a on to głupiec. Stoi i zapewnia im bezpieczeństwo,
otrzymując przy tym żebraczą pensję.
Ale jeżeli on nie będzie pobierać łapówek od właścicieli tych aut, wyśmieją go krewni, uznają za
rzeczywiście nienormalnego, żona będzie doskwierać, dzieci odwrócą się od ojca, który nie jest w stanie
kupić im nawet niezbyt modnych dżinsów.
Na pracy w służbie bezpieczeństwa mu nie zależy. Jeśli go zwolnią z pracy – niewielka strata. Ta
praca, jeżeli pracować uczciwie, nie zapewni bytu jego rodzinie. Znaczy to, trzeba szukać innej. A jakiej?
Takiej, która pozwala, pozostając uczciwym, zapewnić byt.
Ot i stoi zakurzony w przydrożnych spalinach i pobiera datek. I społeczeństwo nie bardzo też go
potępia, ale płaci. Co więc uczynić, wszyscy stajemy się tacy – a myślimy społeczeństwo. I to jest straszne!
Ponieważ my się do tego przyzwyczajamy! Przestajemy marzyć o innych sytuacjach.
Przyzwyczajamy się do tłumów prostytutek, do bezdomnych dzieci i do bandytów. Do show pod nazwą"
wybory" też się przyzwyczajamy. Albo jesteśmy do tego przyuczani?
A przecież do niedawna najstraszniejsze dla człowieka, który żył w rosyjskiej wsi, było społeczne
potępienie współmieszkańców wsi: "Ona się źle prowadzi", "On jest złym gospodarzem ".
Otóż, czas ten powinien wrócić. Obowiązkowo powróci czas, kiedy największą przyjemnością dla
Rosjanina stanie się ocena społeczeństwa:
" On jest dobrym człowiekiem", "On ma wrażliwe i dobrze wychowane dzieci", " Piękna jest jego siedziba".
Wtedy to nie będzie żadnej przestępczości, korupcji i narkomanii. Ten czas z pewnością nastanie.
* * *
Na ławce w cienistym ogrodzie siedzi siwiejący człowiek w podeszłym wieku i ostrożnie gładzi jasnow
łosą główkę trzyletniej wnuczki, która przytuliła się do jego piersi. A jedenastoletni wnuk zdjął generalski
mundur wiszący na oparciu ławki i próbuje go przymierzyć. Dwie duże generalskie gwiazdy na pagonach
munduru. A były to dwie całkiem małe gwiazdki lejtnanta.
Ale nie to jest najważniejsze, myśli, patrząc na wnuki, siwiejący generał. Rzecz najważniejsza –
stworzył i zachował on dla wnuków ten ogród, staw i całą przepiękną przestrzeń swojej rodowej siedziby,
swojej małej Ojczyzny w sercu Rosji. Zachował Rosję. I Ona kwitnie! Jego Ojczyzna! Rześki wietrzyk
roznosi zapach jej ogrodów po całym świecie. I międzyplanetarne wiatry niosą wieść o rozkwicie Ziemi
innym światom. I płoną białą zawiścią gwiazdy na niebie i marzą o powitaniu gości z Ziemi, mądrych
i światłych córek i synów Boga.
Tak będzie! A tymczasem... Słyszycie, lejtnanci, jak bije na alarm serce rosyjskiej ziemi?! Jak prosi:
weźcie mnie sobie po trochu i zasadźcie ogrody. Wypielęgnuję dla każdego z was rajskie przestrzenie
i podaruję wieczność?! Słyszycie? Z pewnością usłyszycie!
* Zahamowanie odpływu kapitału z kraju i spowodowanie jego przypływu do Rosji. Odzyskanie
zasobów intelektualnych
Teoretycznie mogę udowodnić, że przy przyjęciu w pełnej mierze programu Anastazji taka sytuacja
będzie miała miejsce. Teoretycznie ukazują to znani naukowcy-badacze, studenc-dyplomanci.
Z tą kwestią można i polemizować. Bezsprzeczne dowody może przedstawić tylko praktyka. Ona
też je przedstawiła.
Do już powstających osad, nie posiadających stałego prawnego statusu, zaczęli przyjeżdżać ludzie
z bliskiej i dalekiej zagranicy. Mnie na przykład wiadomo: tylko w jednej osadzie w pobliżu miasta Wła-
70
dymir buduje się nauczyciel z Turkmenistanu, młoda para z USA. Coś podobnego można zaobserwować
również w wielu innych powstających osadach na terytorium Rosji, Ukrainy. Ludzie, nie doczekawszy się
ustawy o przydziale ziemi, próbują się dostosowywać do istniejących praw i zakupują ziemię. Będą kupować
swoją Ojczyznę. Obowiązkiem społeczeństwa, państwa jest zwrócenie im tych pieniędzy. Inaczej
spadnie przekleństwo na wszystkich, którzy wpadli na pomysł, by od człowieka urodzonego na tej ziemi
brać zapłatę za to, że zaczął zagospodarowywać ziemię, na której się rodził.
Niemniej ludzie wracają, chociaż na razie są to tylko jednostki. Pomyślcie sami, co nastąpi w przypadku
pomyślnego zbiegu okoliczności, to znaczy po przyjęciu ustawy o nadawaniu każdej chętnej rodzinie
przydziału ziemi pod budowę rodowej siedziby.

Użytkownicy przeglądający ten temat
Guest


Skok do forum
Nie możesz tworzyć nowych tematów w tym forum.
Nie możesz odpowiadać na tematy w tym forum.
Nie możesz usuwać swoich postów w tym forum.
Nie możesz edytować swoich postów w tym forum.
Nie możesz tworzyć ankiet w tym forum.
Nie możesz głosować w ankietach w tym forum.

Main Forum RSS : RSS

antyklerykalne radio

Audycje w czwartki i piątki od 12:00.

LINK LINK2 LINK3 LINK4 LINK6 LINK7

Program Winamp 2.0 

Numery do radia:

tel. 695 761 842 GG:23105300

prenumerata
krajowa
zagraniczna
elektroniczna
bieżący numer

 

nagrania dźwiękowe

Radio FiM z 17.05.2012

Radio FiM z 27.04.2012

Radio FiM z 10.05.2012

Radio FiM z 11.05.2012

fotografie
klipy wideo

Bóg przed sądem

Odśnieżanie...

Izrael...Zakupy...