Mechanizmy indoktrynacjii zniewalania umyslow zastraszonych lub nie zdolnych do samodzielnego myslenia ludzkich mas sa zawsze te same. Doskonale wiedzieli o tym pierwsi promotorzy chrzescijanstwa i ich duchowi spadkobiercy Jan XII, Benedykt IX, Aleksander VI, Juliusz II, Piusowie XII i XIII, Jan XXIII konczac na Panach Wojtyle i Ratzingerze. Wiedzieli o tym Stalin i Hitler....czy – na mniejsza skale - samozwanczy ”zalozyciele” / “przywodcy” innych totalitarnych “nowotworkow” / sekt religijnych Joseph Smith, James Jones, David Koresh, Ron Hubbard, ShokoAsahara...Wiedzial o tym rowniez zalozyciel komunistycznej dynastii w Korei Pln. Kim Ir Sen.
Stalin (byly seminarzysta) i Hitler (za mlodu parafialny chorzysta) doceniali wage para-religijnej oprawy i doskonale ja wykorzystywali: od kultu jednostki,masowych pochodow/pielgrzymek do ulicznych pochodow ze spiewem i pochodniami/swiecami, swietymi miejscami, meczennikami, modlitwami, piesniami, teatralna symbolika i oprawa "artystyczna", jedynie slusznymi dogmatami i prawdami zawartymi w "swietych ksiegach" z ta roznica zeto wlasnie oni - totalitarni dyktatorzy zastepuja postac abstrakcyjnego boga. Niedzownym elementem jest propaganda i obietnice utopijnej szczesliwosci, rownosci i sprawiedliwosci na ziemi badz w niebie. Podstawowym narzedziem jest demagogia i indoktrynacja, wpajanie i ksztaltowanie stadnego myslenia celem przejecia calkowitej kontroli nad spoleczenstwem i totalnym podporzadkowaniu wszelkich aspektow ludzkiej egzystencji jednej ideologii.
Dodac mozna do tego pokazowe procesy/Inkwizycja, podczas ktorych zmuszano ideologicznych “heretykow” do publicznego wyrazania skruchy co zreszta i tak nie uchronilo ich przed najgorszym. Totalitaryzmy maja to do siebie, ze przyznanie badz nieprzyznanie sie “oskarzonego” do winy jest interpretowane zawsze w ten sam sposob. Poprzez indoktrynacje, propaganda i zastraszanie “waska samozwancza/samowybierajaca sie klika” uzyskuje absolutna kontrola nad oglupionymi/zastraszonymi masami. Ewentualnie taki system staje sie latwokierowanym prawie samonapedzajacym sie mechanizmem opartym na kolektywnym/stadnym wyrazaniu uczuc (na rozkaz) i nieodlacznej patologicznej podejrzliwosci i donosicielstwie. Stalin (podobnie jak Himmler) nigdy nie ukrywal, ze jego "dyktatura" byla wzorowana na zakonach rycerskich, zwlaszcza jezuitow. To dotyczylo elit wladzy tzw. nomenklatury ale przede wszystkim "religijnie" poslusznych organow bezpieczenstwa - odpowiednik "Swietej Inkwizycji".
Nawet w dzisiejszym powyborczym kontekscie politycznym KK ma w Polsce calkowicie wolna reke.
Krytycy moich komentarzy - dosc niesprawiedliwie - zarzucaja mi brak szacunku do religii i notoryczne osmieszanie instytucji religijnych. No coz, zanim ktos zacznie mowic o szacunku najpierw musi sobie nan zasluzyc. Zreszta traktuje wszystkie formy totalitaryzmu jednakowo; od Watykanu poprzez Bliski Wschod, Teheran do Pjongjangu. Probuje przestrzec przed tymi, ktorzy maja juz dla nas gotowe recepty na zycie a nawet po jego zakonczeniu...przed tymi, ktorzy z gory wiedza nie tyle jak myslec ale przede wszystkim CO MYSLEC.
Co do osmieszania...czy rzeczywiscie istnieje tego potrzeba? Polscy teokraci robia to lepiej od Mrozka, Bareji, Lipinskiej czy Laskowika...od farsy z pochowkiem Lecha Kaczynskiego na Wawelu, poprzez tragikomedie na Krakowskim Przedmiesciu czy oglaszanie Jezusa Krolem Polski... sporze tzw. teologow (czesto z tytulami naukowymi) z umakijzowanym artysta rock'owym o szatana, nie mowiac juz o infantylnym po-wojtylowskim histerycznym nekrofetyszyzmie i papiesko-bizantyjskim kulcie zywcem wyjetych z polnocno koreanskich agitek. Skrzyzowany sierp i mlot to nic innego jak totalitarna ewolucje dwoch desek przybitych na krzyz. Czy demagogia w wydaniu dyr.Rydzyka rozni sie az tak bardzo od tego, co uprawial Kim Dzong Il ?
Zanim wybuchniemy salwa smiechu przygladajac sie tym zasmuconym krukom i wronom w polnocno-koreanskim "raju na ziemi" przyjrzyjmy sie blizej spedom bezmyslnych owiec i baranow na Jasnej Gorze czy Licheniu i ich zmurszalym , otylym pasterzom w sutannach, ktorym rzeczywistosc ucieka spod nog. Do zludzenia przypomina mi to ostatnie zalosne lata geriatrokratow sowieckiego totalitaryzmu.
Zreszta totalitarne (polityczne badz religijne) twory i ich przywodcy nigdy nie grzeszyly poczuciem humoru. Humorem nie sposob kontrolowac ludzkie umysly i narzucac stadna dyscypline – to mozna osiagnac tylko strachem...a w najlepszym wypadku psychologicznym szantazem.
"Te wszystkie bzdury o komunizmie to bajki na potrzeby ludu. Ludzie musza miec jakas wiare. Zabrano cerkwie...rozstrzelano cara. Przeciez to trzeba czyms zamienic. Wiec niech lud buduje sobie ten komunizm...
"Leonid Brezniew – z rozmow w zamknietym kregu rodzinnym
(Лaриca Вacильевa – "Дети Кремля")
--
"****ow.Lenin przestancie narzekac na analfabetyzm...przeciez to wlasnie dzieki niemu rewolucja bolszewicka odniosla zwyciestwo... " – Klara Zetkin
--
"Lenin jest naszym Mojzeszem, ktory wyprowadzil nas z niewoli do Ziemi Obiecanej"- Karl Radek - zginal w stalinowskim lagrze w 1939